Mydło marsylskie z mlekiem osiołka to green-boxowy prezent od Żan :). Włożyła mnóstwo serca do przygotowania paczki dla mnie i trzeba przyznać, że świetnie wyczuła czym mnie uradować! Mam nadzieję, że znacie jej bloga uśmiechnięte oczy, bo jeśli jest inaczej to dużo tracicie.
Przedstawiam zatem mydełko od Żan.
Mydło pachnie cudownie.... jak mydło bambino! Słowo "kremowe" chyba najlepiej oddaje moją opinię o nim. Pachnie kremowo-mydlanie, jest to przepiękny zapach, ciepły, przytulny, a jednocześnie świeżo czysty. Piana jest bardzo gęsta i bardzo kremowa. Mydło jest wydajne, zwarte, nie ślimaczy się, nie łamie, nie rozpuszcza na mydelniczce. Nie wysusza i nie ściąga skóry. Ciało jest po jego użyciu gładkie, miłe w dotyku a w dodatku pięknie pachnące. Używam do twarzy, do higieny intymnej, do wszystkiego. I wszędzie bardzo mi odpowiada!
Co prawda skład nie jest idealny ;), ale działanie naprawdę mi pasuje. Raz na jakiś czas mogę sobie dać małą dyspensę :D. Poza tym fakt, że mydło jest od Żan nadrabia te drobne niedociągnięcia *:
Żanetko *: *: *: *: *: