Przejdź na naturalną stronę kosmetycznej mocy!

piątek, 29 września 2017

Maseczka kojąco - liftingująca Naturativ

Naturativ to marka wciąż budząca moje sprzeczne emocje. Ich masła do ciała uwielbiam, choć zapachy mi nie pasują. Poznane szampony i odżywki mnie nie zachwyciły (ale dam im jeszcze szansę) a peelingi są dla mnie za delikatne. 
Produkty do twarzy dotychczas omijałam, ale po przeczytaniu wielu zachęcających recenzji nabrałam ochoty na kojąco - liftingującą maseczkę do twarzy z serii AOX.


środa, 27 września 2017

Włosowe minirecenzje sponsorowane :))

Dzisiejszy wpis z minirecenzjami włosowymi sponsorowany jest przez Jolę – Kosodrzewina79, która regularnie obdarowuje mnie ogromnymi odlewkami szamponów i odżywek. Dziękuję Ci Joluś *: poszerzasz moje kosmetyczne horyzonty i zaspakajasz kosmetyczną ciekawość!


poniedziałek, 25 września 2017

Owocowy peeling do ciała Willow Organics

Jakiś czas temu pokazywałam Wam gorące nowości wyrobu świeżutkiej na naszym rynku marki Willow Organics, będącej dzieckiem Mariki z bloga Le Bleuet.
W moje spragnione i ciekawskie łapki wpadł owocowy peeling i balsam do twarzy i ciała. Nadszedł czas wydać opinię o ich skuteczności - zaczniemy od peelingu, na którego recenzję dzisiaj zapraszam.


środa, 20 września 2017

Świętujemy 4 urodziny bloga

Kochani, dzisiaj blog ma czwarte urodziny :)

Czwarte urodziny to nie byle co! Cztery lata to szmat czasu. Czasu, który spędziłam z Wami a Wy ze mną. Przez cały ten okres prowadzenie bloga i możliwość dzielenia się z Wami swoją kosmetyczną pasją sprawia mi niesłabnącą przyjemność i frajdę. Nie mogę się Wami nacieszyć!

Z okazji tego doniosłego wydarzenia :D sklep iwos.pl, z którym przyjaźnimy się od początku działalności bloga, postanowił ufundować nagrody dla moich czytelników. Pani Mariolu – jeszcze raz bardzo Pani dziękuję.
A oto co można upolować na urodzinowej imprezie:


niedziela, 17 września 2017

Tints of Nature - farba do włosów

Po wielu latach farbowania włosów henną dopadł mnie leń i od jakiegoś czasu testuję farby do włosów. Staram się wybierać te z dobrymi składami, ale oczywistym jest, że całkiem naturalne one nie są. Coś za coś.
W sklepie iwos pojawiły się całkiem niedawno farby marki Tints of Nature i to właśnie tą farbą dokonałam ostatniej rewitalizacji swoich siwiejących włosów.


sobota, 16 września 2017

Zakupy z ostatniego czasu

Z początkiem miesiąca nałożyłam sama na siebie ban zakupowy. Trwa zaledwie kilka dni, a już miałam parę poważnych chwil zwątpienia. Ale może uda mi się wytrwać bez zakupów kosmetycznych przynajmniej do końca września. Marzeniem byłoby do końca października, ale jestem realistką.
Poniżej prezentuję moje zakupy z ostatniego czasu, jeszcze sprzed nałożonego zakazu :D


wtorek, 12 września 2017

Simply Gentle Organic - płatki do demakijażu z aloesem

Wielokrotnie pisałam, że micel i płatki mają u mnie racje bytu jedynie przy demakijażu oczu. Jest to mój podstawowy sposób ich używania i niezwykle rzadko płatki i micel stosuje inaczej niż wyłącznie do usuwania tuszu z rzęs.
Nigdy też do tej pory nie gościły u mnie gotowe do użycia płatki, czyli już nasączone. No to goszczą teraz.


niedziela, 10 września 2017

Puressentiel - spray poprawiający krążenie

Co jakiś czas pokazuję Wam ciekawe produkty marki Puressentiel. Bazują one na naturalnych olejkach eterycznych i to właśnie na nich opierają się ich właściwości.
Dzisiaj kolej na spray poprawiający krążenie zmęczonych nóg.


środa, 6 września 2017

Pianka do twarzy "prawie" samorobiona

Jak wiemy „prawie” robi różnicę – zatem dziś nie będzie o tym, jak od podstaw dobrać, odmierzyć i wymieszać wszystkie składniki pianki do mycia, ale jak prostym sposobem przerobić żel na piankę, przy okazji nieco go ulepszając.
Robię to od dawna i chyba tylko wrodzona wredota sprawiła, że dotychczas nie podzieliłam się tym z Wami :D.

Co nam będzie potrzebne?
1. Butelka pianotwórcza. To zapewne najbardziej zaporowy element. Ja wykorzystuję butelki po zużytych kosmetykach – po piance do twarzy e-Fiore i saisona, po piance do higieny intymnej GoCranberry. Można je też kupić w sklepach z półproduktami (zsk, ecospa).
2. Żel do mycia twarzy, higieny intymnej lub żel pod prysznic – w zależności od tego do czego pianka ma służyć
3. Hydrolat, tonik, napar ziołowy, świeży sok (ja robiłam z pokrzywowego, brzozowego, aloesowego – musi to być sok bez cząstek i bez osadu)
4. Opcjonalnie ulepszacze w postaci nawilżaczy (np. panthenol, mocznik, HA, gliceryna), ekstrakty roślinne w płynie, parę kropelek oleju lub olejku eterycznego

wtorek, 5 września 2017

Żeli pod prysznic w bród, więc brudu brak!

Od wielu lat podstawowym kosmetykiem do mycia ciała są u nas naturalne mydła. Jestem im wierna od dawna i wciąż nie potrafię się im oprzeć. W tym roku opanował mnie jednak żelowy szał. Tylu żeli pod prysznic nie miałam w ciągu ostatnich 10 lat. No to właśnie nadrobiłam zaległości :D
Moje ześwirowanie skupiło się na żelach pod prysznic dwóch firm - yves rocher i biolove. I zdecydowanie jest to wina ich zapachów. Pokusa nie do odparcia.


niedziela, 3 września 2017

sobota, 2 września 2017

Arnikowe mleczko Sylveco do mycia twarzy

Mleczek do demakijażu w zasadzie nie używam. Nie znoszę usuwania makijażu płatkami, choćby były nasączone ósmym cudem świata! W takiej formie toleruję jedynie zmywanie tuszu z rzęs i to micelem, na pewno nie mleczkiem.
Miałam kiedyś mleczko do demakijażu, ale stosowałam jak zwykły żel do mycia twarzy, pod prysznicem. Miło to wspominam i któregoś dnia, ot tak po prostu, zamarzyło mi się spróbować ponownie takiego specyfiku.
Ponieważ nie znam się na mleczkach, zwróciłam się o pomoc do Znawczyni i Miłośniczki tego rodzaju kosmetyków, czyli do Cherry Belle. Znając moje potrzeby i sposób, w jaki będę mleczko stosować, poleciła mi arnikowe mleczko do twarzy Sylveco, więc bez wahania to je właśnie kupiłam.