Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make me bio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą make me bio. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2020

Trzy kosmetyki cytrusowe

Zapraszam dziś na krótki przegląd 3 produktów o cytrusowych zapachach. Jest to cytrusowy mus do ciała MG Life oraz żel pod prysznic i mydło do rąk z pomarańczowej serii marki Make Me Bio.


środa, 3 maja 2017

Maski włóż!

Postanowiłam przygotować dla Was mały przegląd ostatnio stosowanych przeze mnie masek do twarzy o działaniu, mówiąc ogólnie, upiększającym (nawilżanie, odżywianie, regenerowanie itd.). Trzy z nich to typowe maseczki do twarzy, jedna pozycja to mój wielomiesięczny i wielofunkcyjny towarzysz pielęgnacyjny.

Zacznijmy od końca :D czyli od moich ostatnich nabytków.



środa, 2 listopada 2016

Woda różana od Make Me Bio

Firmę Make Me Bio znam długo. Używałam prawie wszystkie ich kremy i za krem pomarańczowy oraz serię anti-aging mają moją dozgonną, kosmetyczną miłość. Jakiś czas temu powiększyli ofertę i planuję pomału poznać wszystkie ich nowości. Zaczynam od wody różanej, która jest po prostu hydrolatem róży damasceńskiej.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Beautiful face - zmiana receptury

Pisałam Wam TU jak bardzo polubiliśmy krem do skóry problemowej beautiful face od make me bio. Ponieważ był naprawdę fajny kupiłam go ponownie w ilości sztuk dwie (sobie i mężowi oraz bratu na urodziny).


Zaskoczył nas fakt, że krem jest obecnie prawie bez zapachu - czuć jedynie lekką, łojową woń. Wcześniejszy egzemplarz pachniał olejkiem tea tree.

środa, 25 czerwca 2014

Mydło wanilią pachnące? Nie, dziękuję...

Wielokrotnie dawałam wyraz mojej miłości do kosmetyków make me bio. W kremach jestem zakochana od dawna :). Peeling migdałowy i szampony również mogę polecić.
Przyszedł czas na ich mydło z wanilią.


Pierwszy raz poważnie ponarzekam na zapach mydła. Mam w tym temacie bardzo dużą tolerancję. Jednak mydło make me bio wybitnie mnie rozczarowało.

sobota, 24 maja 2014

Featherlight, czyli kolejny udany krem od make me bio

Krem featherlight to ostatnia pozycja kremowa make me bio w mojej kolekcji :). Przeznaczony jest dla posiadaczek i właścicieli cery mieszanej lub tłustej.
O innych stosowanych przeze mnie kremach tej polskiej marki możecie poczytać TU i TU.

Featherlight troszkę przypomina mi orange energy, z tym, że jest od niego lżejszy - zarówno w konsystencji jak i zapachu. Ma konsystencję miękką, niezbyt puszystą, podobną nieco do mleczek kosmetycznych. Pachnie pomarańczowo - cytrusowo, ale nie tak intensywnie jak orange energy.


czwartek, 15 maja 2014

Zaklinanie czasu z make me bio

Postawiłam na zaklinanie upływającego czasu i nabyłam w lutym komplet do twarzy dla starszych pań firmy make me bio:
- krem anti - aging na dzień
- krem anti - aiging na noc
Śliczny komplecik :)


Wersja nocna kremu oczarowała mnie na etapie próbki (pisałam o tym TU), więc był to zakupowy pewniak.
Zwarta konsystencja, piękny zapach. Duża siła odżywcza, świetne nawilżanie i szybkie wchłanianie. Fajnie ujędrnia cerę i sprawia, że skóra wydaje się bardziej gęsta. Nie zapycha, nie podrażnia, wyrównuje koloryt. Skóra jest baaaardzo aksamitna i gładka! W tej kwestii nie ma sobie równych :), żaden inny krem nie robi takich cudów na moim ryjku.

środa, 9 kwietnia 2014

Migdałowe make me bio

Make me bio, jak zapewne wiecie, to jedna z moich ulubionych firm. Zaiskrzyło między nami :).
Przyszedł zatem czas na peeling migdałowy, który wcześniej testowałam i spodobał mi się.


sobota, 5 kwietnia 2014

Mydlana rozpusta :)

Poczyniłam ostatnio małe zapasiki mydlane :).
Nie to, żeby szafki świeciły pustkami pod tym względem, ale mydłom ciężko mi się oprzeć.
Obecna ilość wystarczy mi na dość długo, więc dałam sobie szlaban na mydlane zakupy do czasu poważnego nadwyrężenia stanu ich posiadania! Na zdjęciu brakuje jeszcze paru egzemplarzy, które lecą z iherba :) a o kilku innych mydełkach, ostatnio zużytych, będziecie mogli wkrótce przeczytać.
Ale nic się nie martwcie - jeszcze mi się nie zdarzyło zmarnować jakiekolwiek mydło, więc mogę Was zapewnić, że te przedstawione na poniższym zdjęciu również zostaną z należnym im szacunkiem i lubością zużyte.



wtorek, 28 stycznia 2014

Make me bio(we) szaleństwo

Jak wiecie od jakiegoś czasu moim sercem i twarzą zawładnęła firma make me bio.
Na początku grudnia zostałam szczęśliwą posiadaczką ich kilku produktów, o których pisałam TU.
Używany przeze mnie krem pomarańczowy rozszedł się jak świeże bułeczki i obecnie pozostały jedynie jego resztki na dnie słoiczka...


piątek, 20 grudnia 2013

Używając make me bio...

Ponieważ wiem, że część z Was niecierpliwie czeka na recenzję kosmetyków firmy make me bio, spięłam się, zebrałam w sobie, natężyłam testy i voilá - poniżej prezentuję moje wrażenia i opinie na ich temat :).

Jak pisałam Wam TU stałam się szczęśliwą posiadaczką:
- szamponu do włosów przetłuszczających się,
- kremu beautiful face
- kremu orange energy.


piątek, 6 grudnia 2013

Mikołajkowe make me bio

Tak jak pisałam w środowym poście, nie oparłam się pokusie nabycia kosmetyków make me bio. Kupiłam szampon do włosów przetłuszczających się i krem beautiful face (głównie dla męża, ale za swoją powściągliwość nie ręczę...).

Interesowały mnie też inne kremy do twarzy i przemiła Pani Ania, którą zasypałam pytaniami i z którą niezwykle miło mi się pisało, obiecała mi przysłać próbki. Oprócz próbek kremu garden roses i anti aging night zostałam obdarowana pełnowymiarowym kremem orange energy!!! 
Musiałam być bardzo grzeczną dziewczynką, bo mikołaj w tym roku mocno się postarał - dziękuję bardzo Pani Mikołaj :) :).