Był czas, kiedy zakupy ze sklepów z półproduktami zawładnęły większą częścią mojej lodówki. Obecnie rzadko już do nich zaglądam, bowiem po szaleństwie z samorobionymi kosmetykami niewiele mi już zapału zostało, a zgłębianie tajników gotowych kosmetyków naturalnych jest bardzo absorbujące :). Sklepy takie jak mazidła, zrób sobie krem, biochemia urody, naturalis, e-naturalne czy calaya odwiedzam sporadycznie, acz z przyjemnością i ogromnym sentymentem.
Ostatnio poczyniłam małe zakupki w ZSK - nabyłam olej z nasion malin, olej z nasion herbaty, algi brunatne i komórki macierzyste z jeżówki.