niedziela, 26 lipca 2015

Co zdziałał przez miesiąc NanoTropoCollagen NTC

Kolagen dotychczas nie leżał w sferze moich zainteresowań. Z dużą rezerwą podchodziłam do opowieści o jego cudownym działaniu i w zasadzie byłam odporna na jego wdzięki, którymi kuszą producenci.
Wszystko się zmieniło przez moją Elusię, której opowieści i zachwalanie kolagenu NTC nie pozwoliły mi dłużej na obojętność względem tego specyfiku :). I to przez nią właśnie postanowiłam przyjrzeć mu się bliżej.




Od producenta:
NanoTropoCollagen NTC to aktywny kolagen naturalny nowej generacji w formie skoncentrowanego żelu. Doskonale nawilża, wygładza i uelastycznia skórę oraz wspomaga jej odnowę komórkową, skutecznie zapobiegając szeregowi dolegliwości. Regularnie używany do codziennej pielęgnacji efektywnie spowalnia procesy starzenia skóry.
NTC zawiera aktywne cząsteczki tropokolagenu, który jest identyczny z tym, który powstaje w skórze ludzkiej. Przenikając transdermalnie (przez pory w skórze) do głębszych warstw skóry, uzupełnia ubytki i wspiera procesy odnowy komórkowej. Badania dermatologiczne potwierdziły, że NTC skutecznie odbudowuje skórę od wewnątrz, poprawiając jej kondycję i wygląd.

Preparat jest całkowicie naturalny w formie żelu o pH ok.4. Nie zawiera sztucznych barwników oraz parabenów i nie wywołuje podrażnień.

Po 25 roku życia procesy syntezy kolagenu stają się coraz wolniejsze i zaczyna brakować go w organizmie. Konsekwencją niewystarczającej ilości kolagenu w skórze kobiety mogą być zmarszczki, suchość skóry, problemy z cerą, rozstępy, cellulit, trudno gojące się rany i blizny a także wiele innych pojawiających się problemów ze skórą. Dlatego w walce z procesami starzenia należy zadbać przede wszystkim o odpowiednią ilość kolagenu w skórze. Dla poprawy i utrzymania właściwej kondycji skóry zaleca się stosowanie Nanotropocollagenu NTC wszystkim paniom po 25 roku życia.

Działanie Nanotropocollagenu NTC:
  • spowalnia proces starzenia skóry
  • skutecznie przenika do skóry właściwej
  • idealnie nawilża i ochrania skórę
  • aktywnie wspomaga walkę z cellulitem
  • wspiera zwalczanie rozstępów na ciele
  • wyrównuje koloryt i usuwa przebarwienia
  • przyśpiesza gojenie ran, oparzeń i blizn
NTC jako biologicznie czynna substancja aktywna musi być przechowywany w odpowiednich warunkach, tzn. w zaciemnionym miejscu i temperaturze poniżej 27°C.

Wiele innych ciekawych informacji znajdziecie na stronie producenta (TU), która naprawdę szczegółowo opisuje zarówno kwestie związane z działaniem kolagenu jak i jego prawidłowym używaniu (TU dokładna instrukcja stosowania).



Kolagen otrzymałam zapakowany jak materiał radioaktywny :) (TU pokazywałam). Pudełko kartonowe było szczelnie wypełnione opakowaniem styropianowym, w środku którego oprócz wypełnienia w postaci zielonych gąbeczek była zmrożona butelka wody mineralnej. Strypian świetnie trzymał temperaturę, ponieważ woda dojechała w postaci stałej :). Dodatkowo kartonik, stanowiący właściwe opakowanie buteleczki kolagenu, również jest wypełniony styropianowym wdziankiem. Dopiero po jego wyjęciu możemy się wreszcie odstać do naszego wyczekiwanego produktu!

Grube szkło, higieniczny aplikator. Sam kolagen to prawie całkiem przezroczysty żel z zatopionymi maleńkimi, ciemnymi włókienkami. Ja nie czuje żadnego zapachu podczas aplikacji, jest on tak słaby, że nawet się nad nim nie zastanawiałam.

Na całą twarz, koniecznie wcześniej zroszoną, wystarczy mi jedna pełna pompka. Jeśli chcę nałożyć kolagen również na szyję dozuje 1,5 pompki, bo 2 to stanowczo za dużo. Przy nałożeniu zbyt dużej ilości lub przy niedostatecznym zwilżeniu twarzy kolagen ściąga skórę. Nie ma to żadnych skutków oprócz lekkiego dyskomfortu. W takich sytuacjach po prostu ponawiałam zraszanie twarzy i jeszcze chwilkę wklepywałam.

Producent zaleca używanie kolagenu na twarz zroszoną wodą, najlepiej kranową. Przyznam od razu, że ja stosowałam go na tonik, hydrolat lub sok z aloesu. Nie zaobserwowałam żadnego pieczenia czy podrażnienia. Ale nie mogę ręczyć, że będzie tak i u Was. Bezpieczniej więc stosować się do wskazówek producenta.



A teraz najważniejsze – działanie.
Kolagenu NTC używam od miesiąca codziennie rano, 3-4 razy tygodniowo również na noc. Przez ten czas oprócz niego stosowałam tylko, średnio co drugi dzień, masło shea na noc i czasem (rzadko) lekkie serum na dzień. Po nałożeniu kolagenu należy odczekać 40 min przed aplikacją innych kosmetyków. Rano nie zawsze mi się to udawało ;).
Obowiązkowo przechowujemy go w lodówce! Nie zapominajcie o tym. Muszę Wam powiedzieć, że w obecne upały aplikacja zimnego żelu w duszny poranek i wieczór to dodatkowa przyjemność :).
Kolagen wchłania się szybciutko i bezproblemowo, nie pozostawiając na skórze nic oprócz przyjemnego napięcia i wygładzenia. Od miesiąca nawilżenie cery spoczywało praktycznie w całości na barkach kolagenu. Latem moja skóra jest bardziej wymagająca w kwestii nawilżenia niż zimą (zimą bardziej potrzebuje odżywienia), więc kolagen łatwo nie miał. I tu muszę mu przyznać, że zasługuje na największe pochwały! Cera jest idealnie nawilżona, elastyczna i ma lepszą jędrność. Poprawie uległ również koloryt, jest bardziej równomierny, jednolity, żywszy. Pokładałam w kolagenie ogromne nadzieje związane z usunięciem przebarwień. Świeże przebarwienia zwalcza skutecznie i proces ten przebiega znacznie szybciej. Starsze przebarwienia są bardziej odporne, jednak ich likwidowanie jest widoczne (a przecież miesiąc w walce ze starymi przebarwieniami to krótki czas). Kolagen ma też świetne działanie na niedoskonałości - szybciej znikały i zabliźniały się także o wiele chętniej niż wcześniej. Skóra łatwiej wracała do właściwego koloru i struktury. Po miesiącu stosowania kolagenu niedoskonałości rzadziej się pojawiają.
Zmarszczki wokół oczu lekko się spłyciły, wyprasowały, cienie pod oczami także są mniej widoczne. Spojrzenie zyskało trochę świeżości i młodości :).
Jest też jedna ważna rzecz, o której producent nie pisał - kolagen bardzo dobrze sprawdza się pod makijaż! Wygładzenie i lekkie napięcie skóry po jego użyciu sprawia, że minerały nakłada się bardzo przyjemnie i szybciutko. Pędzel sam sunie po twarzy :). I (uwaga!) makijaż trzyma się dłużej i o dobre 2-3 godziny opóźnia się błyszczenie w strefie T. Dodatkowo jest to tylko mały, w sumie całkiem przyjemny glow, zamiast tłustej, nieestetycznej poświaty. W tym zakresie wielki ukłon!
Wydajność przy stosowaniu na twarz bardzo dobra. Według przewidywań producenta kolagen o pojemności 50 ml wystarczy na 3 miesiące stosowania raz dziennie oraz na 1,5 miesiąca przy stosowaniu rano i wieczorem. Z moich obserwacji wynika, że są to zaniżone wartości – u mnie jest on bardziej wydajny. Przy dawkowaniu jakie Wam opisałam wcześniej i stosowaniu przez miesiąc pozostało mi jeszcze na pewno 70% żelu.


Uprzedzając komentarze dotyczące ceny napiszę, że kolagen NTC nie jest produktem tanim – 50ml kosztuje 195zł, wersja 300ml to wydatek 695zł (kupicie je TU). Ale według mnie nie jest też kosmetykiem zwyczajnym, tylko do zadań specjalnych.

Ja osobiście jestem bardzo zadowolona i usatysfakcjonowana. Zmiany spowodowane działaniem kolagenu nie następują oczywiście z dnia na dzień, ale nie ma szans, żeby uszły uwadze po odpowiednim okresie użytkowania :). Różnica w stanie cery, jej wyglądzie i kondycji jest naprawdę znacząca. Planuję włączenie kolagenu NTC do swojej pielęgnacji twarzy na stałe. Dodatkowo będę go też używać na inne niż tylko twarz partie ciała! Za jakiś czas dam więc znać jak sprawuje się na innych "płaszczyznach", niekoniecznie płaskich :D

42 komentarze:

  1. Wydaje się być ciekawym produktem,który zamierzam wypróbować niebawem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem naprawdę pod wrażeniem :)

      Usuń
  2. mysle o nim juz jakis czas:) ANia sto lat!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kasieńko *: *:
      Warto o nim pomyśleć, ja widzę dużą różnicę!

      Usuń
  3. W dniu imienin życzę wanny pełnej kolagenu :* dla każdej płaszczyzny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahahaaaa :))))))
      Dziękuję bardzo! Fajnie by było :D

      Usuń
    2. Dołączam się do życzeń! :-)

      I dodaję jeszcze, że obok tej wanny życzę samych tych cudów, jakie odkrywasz, które same przychodzą. I odrastają! :-)

      Opis kosmetyki brzmiał tak uroczo, a na koniec ta cena - wszystko popsuła, wredota jedna! ;-)

      Usuń
    3. Dziękuję Ci bardzo :))))))

      Usuń
  4. Dla mnie hit, ale na razie cena niestety nie dla mnie ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chciałabym używać go na stałe - mam nadzieję, że się uda :)

      Usuń
  5. Oj czytałam już o nim wielokrotnie :) Żałuję, że obecnie nie mogę sobie na niego pozwolić.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wierzę w moc kolagenu, ale ten cenowo poza zasięgiem. Na szczęście są tańsze zamienniki. Kupiłam ten z Forever Young i jestem bardzo zadowolona. Dla suchej cery taki produkt to wybawienie. Nawilża cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na ten namówiła koleżanka i nie żałuję :)

      Usuń
  7. Muszę przyznać, że jeszcze nie myślałam o stosowaniu kolagenu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wcześniej właśnie też nie :)

      Usuń
  8. Czekałam na ten wpis. Zrujnuje sie zatem:)
    Troszkę spóźnione ale byłam odcięta od swiata- usmiechu i niekończącego sie do niego powodu! Samych wspaniałości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))))
      Rujnuj się!

      Usuń
    2. Kupiłam.... Zrobiłam to... Bede sie w piekle smażyć jak nic, a za to mi dodatkowe drewienka pod kocioł podrzuca...

      Usuń
    3. :DDDD
      Ale za to jaka będziesz gładka smażąc się :DDD
      Ciekawa jestem jak się u Ciebie spisze! W moim wieku to już wiesz.... no miał co robić :DDDD

      Usuń
    4. Mocno podejrzewam ze jestem jednak starsza:)

      Usuń
    5. Nie będę się spierać :D bo nie wiem :D tak jakoś mi się po prostu nasunęło po wieku naszych dzieci - ale to oczywiście kiepska miara.
      Napiszę tak - im starsza jesteś tym powinnaś być bardziej zadowolona :DDDDDDD bo u młodzieży kolagen po prostu jest, a u nas, kobiet leciwych :P, trzeba go dowozić!

      Usuń
    6. Na blogu gawędze o moim młodszym dziecku:). Starsze jest dorosłe. Kochana mam! Powiedz Ty mi moja miła gdzie to stoi, ze w lodowce ma byc? Chyba juz ślepnę z tej starości!

      Usuń
    7. :))))
      Koniecznie w lodówce. Niby powinno być w temperaturze do 25 stopni, ale w lodówce najbezpieczniej. To delikatny materiał :)

      Usuń
  9. Dobrze, że przy takiej cenie się sprawdził :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mówisz, że przebarwienia rusza? A hormonalno-posłoneczne też?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hormonalnych chyba nie mam (????), w większości to takie pozostałości po dłubaniu w paszczy....

      Usuń
  11. Kochana: '50ml kosztuje 195ml' ;)
    ty dawaj przelicznik! ;)

    Ach ten kolagen! Wszędzie nim kusisz! Ale ja się wstrzymam jeszcze dwa lata na spokojnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehehheeee :DDD
      Dzięki, już poprawiłam :))))
      To produkt nie dla młodzieży :P:P

      Usuń
  12. Ciekawa byłam tej "radioaktywnej" przesyłki :D. Cena, owszem do niskich nie należy, ale widać że warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDDD
      Na szczęście promieniowania radioaktywnego brak :D

      Usuń
  13. Ciekawi mnie skąd dokładnie pochodzi ten kolagen, skoro jest naturalny. Od kogo ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A też mnie to interesowało :D
      Jest pozyskiwany z rybich skór :)

      Usuń
    2. Ja nie bede dociekać... Nie.

      Usuń
  14. Ciekawy kosmetyk i u mnie jeszcze więcej miałby do roboty :) Może kiedyś zrujnuję się na niego, bo kusi mnie bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahaaa :)
      Zapracowany ten kolagen :D

      Usuń
  15. Cud miód i orzeszki! W moim wieku to taki kolagen musiałabym zewnętrznie i wewnętrznie łyżkami jeść :D Z torbami bym poszła albo na wycieraczce przyszłoby mi spać :-p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahhahaaaaa :)
      Reniu, Ty za ładna jesteś na kolagen!

      Usuń
  16. Mi by zależało najbardziej na tej likwidacji przebarwień. Widzę że ten kolagen naprawdę wart jest swojej ceny. Z aplikacją trochę byłby problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z aplikacją?
      Ja w zasadzie nakładam go jak zwykły krem - na tonik albo hydrolat.

      Usuń