Kolagen NTC towarzyszy mi od 4 miesięcy. Cera już dawno doceniła jego działanie, a o efektach jego stosowania na twarz mogliście przeczytać TU. Przyszła pora dopieścić inne części ciała - a co! Niech mają!
Na stronie producenta znajdziecie obszerne i wyczerpujące informacje na temat produktu - zapraszam TU.Kolagen NTC jest dostępny w dwóch pojemnościach (50ml i 300ml) a kupić można go TU. Dostępne są także próbki (TU), które pozwolą dokładnie go przetestować.
Butelka szklana, smukła, wygodna, aplikator działa dobrze. Jedynym mankamentem opakowania jest fakt, że nalepka zasłania butelkę tak szczelnie, że nie widzimy poziomu zużycia kosmetyku.
Kolagen trzymamy w lodówce i nakładamy na mocno wilgotną skórę. O ile spryskanie twarzy tonikiem i wycieczka z mokrą paszczą do lodówki nie jest problematyczna, to przelot nago z łazienki do lodówki i to na mokro :D stanowi niekiedy spore wyzwanie. Dlatego też zabieram kolagen z lodówki przed kąpielą i po wyjściu z prysznica czeka na mnie i moją mokrą skórę na blacie łazienkowych szafek. Po użyciu odnoszę go do lodówki. Zazwyczaj nabieram porcję kolagenu i mieszam na dłoni z wodą - okazał się to bardzo wygodny sposób aplikacji. Łatwiej jest równomiernie rozprowadzić kosmetyk.
Kolagen stosowałam na piersi, pośladki i brzuch od 2 miesięcy. Na te obszary wystarczały mi w sumie 3 pompki. Po nałożeniu kolagenu czułam czasem lekkie naprężenie skóry, które zanikało po niezbyt długim czasie.
Mam co nieco rozstępów. Są już pełnoletnie :D, bo pociążowe. Nie będę czarować, że kolagen na nie pomógł, bo to byłby przełom w światowej medycynie estetycznej. Świeżych rozstępów nie mam, więc nie mogę ocenić, czy by na nie podziałał. Zauważyłam jednak różnicę w elastyczności i napięciu skóry. Stała się gładsza i jędrniejsza. Mam też wrażenie, szczególnie na piersiach, że stała się jakby grubsza i bardziej zwarta, co też pozytywnie wpłynęło na ogólne wrażenia. Poprawa jędrności jest zauważalna głównie w dotyku, efektu push up nie zaobserwowałam :D ale wydaje mi się, że kształt odrobineczkę ewoluował i to w tym pożądanym kierunku (zarówno piersi jak i pośladków). Nie jest to jednak duża różnica i nie dam sobie za to stwierdzenie nic uciąć :D.
Kolagen dobrze łagodził podrażnienia. Pomógł mi na wysypkę i siniaki, których dorobiłam się po zastrzykach - przyspieszył znikanie nierówności skóry związanych z wysypką i nienaturalnych kolorów wokół śladów po ukłuciu.
Stan skóry po stosowaniu kolagenu uległ zauważalnej poprawie. Gładkość, elastyczność i jędrność wzrosły. Efekty wizualne nie są natomiast wyraźne. Jeśli więc szukacie magicznego produktu, który przywróci Wasze piersi i pośladki do stanu sprzed lat 10 to kolagen NTC tego nie zrobi (szczerze jednak wątpię w istnienie kosmetyku, który to potrafi…). Jeśli natomiast zależy Wam na poprawie sprężystości i kondycji tych miejsc oraz spowolnieniu dalszych zmian to będziecie zadowolone tak jak ja.