czwartek, 18 września 2014

Kosmetyki Ibbeo - recenzji nie będzie

Miałam wstawić recenzję kosmetyków Ibbeo, o otrzymaniu których pisałam Wam TU.
Zostałam jednak mailowo poproszona przez właścicielkę sklepu Maurelii, od którego dostałam produkty, o jej nie zamieszczanie. Stało się to po przeczytaniu przez Nią mojego komentarza na temat peelingu do twarzy marki Ibbeo, który zamieściłam na blogu Naturalnej Duszy.

W komentarzu pod podlinkowanym postem z recenzją mini produktów Ibbeo napisałam dosłownie:
"Dla mnie peeling to kosmetyczna masakra :)))))
Krem na dzień średnio mi pasuje, ale w nawilżającym i odżywczym jestem zakochana! Jeszcze tylko maseczki włosowo-twarzowej nie testowałam."
Dodałam też niżej:
"Firma cudna! Te dwa kremy na pewno kupię! Są absolutnie boskie!
A peeling... no cóż :D nie można mieć wszystkiego z tej samej marki :D"

Taka reakcja mocno mnie zaskoczyła. W przydługiej, moim zdaniem, korespondencji mailowej i zakończonej dopiero po dwukrotnej prośbie z mojej strony, padło wiele obraźliwych dla mnie stwierdzeń. Podobno robię "czarny PR firmie", moje "opinie są krzywdzące nie tylko dla samych produktów ale mogą również wzbudzać niechęć wśród klientów choćby do przetestowania i wyrobienia własnej opinii nt danego kosmetyku i całej marki, która jest nowa na naszym rynku".
W jednym z maili pojawiło się stwierdzenie, że jeśli coś mi nie pasuje "to po co w ogóle o tym pisać lub komentować i zniechęcać innych, którym dany kosmetyk  może się spodobać". Może dlatego, że na tym właśnie polega recenzowanie kosmetyków? Na wydawaniu SWOICH OPINII o produktach, a nie na chwaleniu ich...
Cieszę się, że innym peeling bardzo odpowiada. Nie wiem tylko z jakiego powodu nie można uszanować mojego odmiennego zdania. Mam prawo do pozytywnych wrażeń a do negatywnych już nie?
Przeczytałam też, że "wszystkim innym kosmetyki pasują tylko Pani jedynej nie pasują, i wypisuje Pani głupoty gdzie się da, zamykając wszystkim usta". Nawet nie potrafię (i nie zamierzam) się do tego odnieść.

Sklep stwierdził też, że przysłał mi kosmetyki ibbeo nie po to bym wystawiała im recenzję i że nigdy nie byłam o to poproszona. Dostałam próbki do przetestowania a nie celem ich recenzowania. Ale jakoś na wpis o otrzymaniu miniaturek i obietnicy recenzji nikt nie zareagował :). To, że nie zostałam poproszona o wystawienie recenzji otrzymanym miniaturom nie jest równoznaczne z brakiem mojego prawa do takiego działania. Jeśli założeniem było to, bym przetestowała kosmetyki ibbeo w tajemnicy przed wszystkimi, można mnie było o tym uprzedzić. Bo przecież jasnym dla każdego jest, że blogerka otrzymująca produkty ze sklepu wystawi im recenzję. Pomimo to postanowiłam uszanować prośbę sklepu i zaniechać wstawienia relacji z używania kosmetyków. A szkoda, wielka szkoda! Bo wiele z nich mnie zachwyciło :). Ale nie będę się narzucać.
Uprzedziłam jednak, że brak recenzji zostanie moim czytelnikom wyjaśniony wraz z podaniem powodu. Powiadomiono mnie wówczas, że mój wpis o otrzymanym ze sklepu mailu zostanie potraktowany jako "celowe działanie na niekorzyść mojej firmy, z reszta nie po raz pierwszy" i że sklep tego tak nie zostawi.
Przeczytałam również "w ocenach jest Pani niesprawiedliwa, i moim zdaniem robi to Pani celowo, proszę się realizować dalej w swoim czarnym PR bo tylko tyle Pani potrafi".
Jednak jak widzicie nie zdecydowałam się przemilczeć sprawy.
I nie, ten wpis to nie jest czarny PR. To jest opis zaistniałej sytuacji. Nie widzę najmniejszego powodu by ukrywać takie zachowania.

PS. 
Powyższa sytuacja spotkała mnie ze strony polskiego sklepu sprzedającego kosmetyki, nie francuskiej firmy Ibbeo.



Przy tej okazji pragnę poinformować wszystkie sklepy, że piszę recenzję nie tylko tym produktom, w przypadku których zostanę o to poproszona! A już na pewno nie zamierzam chwalić czegoś, co mi nie odpowiada lub chociażby przemilczeć to, że dany produkt jest dla mnie kiepski, zły lub masakryczny. Piszę recenzję używanym przez siebie kosmetykom, bo temu służy ten blog! Konstytucja gwarantuje mi wolność wyrażania poglądów. Mam prawo do formułowania własnych opinii na temat używanych produktów i to nie tylko tych pochlebnych. I co ważniejsze - zamierzam z tego prawa wciąż korzystać w pełni. No i niech mi ktoś zabroni...