czwartek, 4 września 2014

Clearly Natural - kolejny szampon z iherba

Iherb - zdradziecka strona z przepastną ilością kosmetyków, która co chwila kusi mnie czymś nowym. Mogliby zmniejszyć asortyment... wyszłoby mi na zdrowie!

 
Szampon clearly natural przyciągnął mój wzrok nietypowym kształtem butelki i obietnicą braku splątanych po umyciu włosów. Przeznaczony jest do włosów przetłuszczających się, zawiera aloes i olejek z drzewa herbacianego.
Pachnie bardzo przyjemnie, kremowo i świeżo.



Oczyszcza dobrze, ale jest trochę tępy w użyciu. Nie rozumiem jak producent mógł obiecywać mniej splątane włosy tworząc tępawy w stosowaniu szampon :). Ja nie widzę najmniejszej poprawy w kwestii plątania włosów, rozczesują się wręcz nieco trudniej niż zwykle. Na szczęście półka prysznicowa ugina się od odżywek, więc nie ma co marudzić. Pieni się dobrze i jest wydajny. Włosy są całkiem przyjemne, ładnie pachną, układają się dobrze, choć czasem mam lekko "rozwiane" końcówki. Ogólnie jednak nie mam powodów, żeby się jakoś mocno czepiać. No może chciałabym nieco dłuższej świeżości i objętości, ale z drugiej strony obciążania i przyklapu nie zanotowałam. Dodaję do niego różne glinki, olejki i mam dzięki temu trochę frajdy. Dobrze z nimi współpracuje i jest dla nich nienajgorszą bazą.

Taki dobry, acz szałunierobiący, niedrogi (4,56$) i całkiem miły w używaniu szampon. Za taką cenę nie żałuję zakupu, ale go nie powtórzę. Możliwość poznania kolejnej marki - bezcenna :).


31 komentarzy:

  1. ale ciekawa butelka :) jeszcze nie miałam nic z iHerb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. iherb to podróż w jedną stronę... jak juz raz zaczniesz to nie możesz przestać :D

      Usuń
    2. dlatego ja tam nie wędruje ;)

      Usuń
    3. Ale ja nie napisałam, że ta podróż nie jest fascynująca! :D

      Usuń
    4. ależ wiem! Jednak chwilowo ta podróż mogła by się okazać za bardzo pasjonująca ;) a książki czekają! :D

      Usuń
    5. hehee :) coś w tym jest co piszesz :D

      Usuń
  2. Szczególnie jego skład mnie zaciekawił.
    Mam pytanie. Jak robisz zakupy przez iherb to potrzebujesz karty kredytowej czy w jaki sposób robisz płatność? I ile idzie przesyłka? Nigdy nic nie zamawiałam z zagranicy, a coraz bardziej mnie kuszą zakupy na iherb. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karta nie musi byc kredytowa, ale musi mieć aktywną opcję płatności internetowych.
      Do mnie przesyłka idzie 10-14 dni.
      Jak chcesz to zajrzyj do posta "zagraj w zielone z iherb", tam trochę info :)

      Usuń
  3. Kusisz i kusisz tym iHerbem :) Z ciekawości zajrzałam tam i spróbowałam przejrzeć ofertę ale przy takiej ilości produktów nie jest to proste. Obejrzałam częściowo mydła i częściowo szampony i... zabrakło mi cierpliwości :) Trzeba to chyba oglądać na raty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D
      Na raty i na urlopie :D
      Tylko uważaj na składy, bo nie wszystko jest naturalne.
      Ale perełki można znaleźć! Jak chociażby andalou naturals :D
      Zajrzyj do posta "zagraj w zielone z iherb" tam są namiary na fajne mydła.

      Usuń
  4. Pierwszy raz go widzę, ale widzę, że taki przeciętniaczek :) Butelkę ma ciekawą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachwytu brak, ale na szczęście totalnej wtopy też :)

      Usuń
  5. Jej, jak dobrze, że nie kusi! Chociaż raz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heheheeee :)))
      czasami trzeba też ostudzić zapał :)

      Usuń
  6. nie znam,ale jak przecietny to sie nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej skuś się na coś innego :)

      Usuń
  7. Chwilowo nie potrzebuję nowych szamponów ale podoba mi się ten herbek na zdjęciach Twych,, tak się pręży dumny jak paw na nieboskłonie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. a właśnie szukam czegoś dobrego do włosów przetłuszczajacych się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To popatrz np. na: avalon organics z cytryną, les argiles z glinką zieloną albo z zieloną i rhassoul, natura siberica do tłustych, love2mix z chili, czarny szampon przeciwłupieżowy babci agafii, andalou naturals z cytryną i słonecznikiem.

      Usuń
    2. A cytrynowy z Dessert Essence? wart zachodu? (bo właśnie do mnie leci):)

      Usuń
  9. Jak dobrze, że tym razem to nie jest post kuszący:):):)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zrobił na mnie wrażenia. Za to Twój blog a i owszem :) Miło tu. Dołączam do grona obserwatorów i dodaję do mojego blogrolla, będę zaglądała :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. W końcu jakiś wpis, który nie powoduje u mnie chcicy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ania, czy oprócz phenome używałaś jakiejś gotowej maski oczyszczającej do skóry włosów? Potrzebuje jakiegoś porównania...

      Usuń
    2. Co do chcicy - postatam się więcej nie popełnić tego błędu!
      Maskę próbowałam też tą rosyjską z planeta organica, morze martwe. Ma sól z morza martwego, świetnie peelinguje, jak skończę phenome to ją kupuję! Ona ma w nazwie coś od masażu...

      Usuń
    3. Im więcej takich wpisów tym bardziej prawdopodobne, że w przyszłym roku będzie mnie stać na wakacje :)

      Właśnie dumam na tą rosyjską. Skoro chwalisz to idę wrzucić do koszyka :P

      Usuń
    4. Bierz, bierz, mi się podobała :)
      Pod włos mnie bierzesz z tymi wakacjami :D
      Będzie ciężko, parę fajnych recenzji czeka :))))))), ale zawsze możesz na wakacje przyjechać do mnie!!

      Usuń