niedziela, 24 sierpnia 2014

Litwo! Ojczyzno... uoga uoga

Uoga uoga to bardzo ciekawa, litewska firma naturalna.
Miałam przyjemność używać ich mydełko, które urzekło mnie działaniem (TU więcej). Razem z mydełkiem dostałam od sklepu plantsforbeauty próbki podkładów mineralnych. Po zużyciu otrzymanej próbki nabrałam ochoty na więcej :) a oto efekt chcicy mej!

Podkład mineralny uoga uoga jest z bursztynem. Obawiałam się, że będę się świecić jak na balu sylwestrowym, ale oczywiście fantazja mnie poniosła i o żadnym świeceniu nie ma mowy. Jest za to niezmiernie subtelne i absolutnie niebłyszczące, rozświetlenie twarzy, które dodaje jej promienności i świeżości. W pewnym wieku takie cud-efekty są bardzo pożądane :).
Mój kolor to champagne o numerze 632. Nazwa zachęcająca. Kolor to neutralny beż doprawiony lekko żółcią (nie brzoskwinią). Podkład ma dość lekką formułę, w mojej ocenie krycie jest na poziomie średnim.


Podkład okazał się dla mnie bardzo trafiony na letnie dni! Jest lżejszy od lauressa, do którego jestem przyzwyczajona, więc w upały świetnie się sprawdza. Poza tym miałam okazję ponownie przekonać się o uzdrawiającej mocy minerałów. Moja cera przyzwyczaja się do serwowanych jej kosmetyków, zatem nieuniknione było to, że po jakimś czasie do stosowanego nieprzerwanie od paru lat, tego samego podkładu mineralnego, również przywyknie. Uoga uoga to dla mojej skóry nowość, zatem pozytywny wpływ na cerę dane mi było poczuć raz jeszcze. Problemy skórne szybciej znikają, cera staje się gładsza. Taka mini dawka glinki na codzień :).

Podkład jest wydajny, jak to mineralny. Nakłada się bardzo dobrze, nie robi smug ani plam. Trwałości nie mam nic do zarzucenia. Ładnie stapia się z cerą i nie przyspiesza jej przetłuszczania. Matowię go, jak zwykłam to robić zawsze, pudrem jedwabnym hauschki (TU) bądź wykończeniówką lauressa (TU). Tak doprawiony wytrzymuje około 4-5 godzin bez świecenia. A nawet jak zaczyna przebijać lekki błysk, to jest tak naturalny i nietłusty, że najczęściej nic z tym nie robię.
Opakowanie zgrabne i bardzo praktyczne. Lubię opakowania podkładów mineralnych z ruchomym zabezpieczeniem "przyprawowym", bo po użyciu wystarczy zakryć ruchomą częścią dziurki i produkt nie wydostaje się przez nie. Szczególnie przydatne jest to w podróży - po otwarciu nie ma przykrych niespodzianek w postaci połowy proszku tuż pod wieczkiem. Mała rzecz a cieszy i życie ułatwia.


Przez pierwsze dni stosowania odczuwałam lekkie pieczenie po nałożeniu podkładu. Ale minęło to szybko, bezpowrotnie i nie dawało efektów wizualnych.
Produkt na pewno wart przetestowania. Pierwszy raz spotkałam się z zawartością bursztynu w podkładzie mineralnym. Wygląda na to, że pomysł się sprawdził :).

Poniżej kolor 632 na płatku kosmetycznym. Jest to neutralny beż, średnio jasny, z delikatną domieszką żółci (nie brzoskwini) i bez różowych tonów. Jak widzicie sylwestrowego błysku brak :), subtelny efekt rozświetlenia cery widoczny po nałożeniu podkładu. Bardzo delikatny i fajny efekt.

Uoga uoga to bardzo ciekawa firma. Mam nadzieję na zacieśnianie naszej znajomości w przyszłości.
Nie będę pisać o podobieństwie do ich asortymentu oferty make me bio, bo nie mam na temat żadnych sprawdzonych informacji. Jeśli takowe pozyskam od producenta na pewno się nimi z Wami podzielę.