Przyszedł zatem czas na peeling migdałowy, który wcześniej testowałam i spodobał mi się.
Opakowanie właściwe dla producenta - elegancki słoiczek z ciemnego szkła i sznureczek, który każdorazowo mnie zachwyca.
Peeling jest sypki, ma postać niezbyt drobno zmielonych migdałów i owsa. Nie jest typowo suchy. Jest taki leciutko pulchny, troszkę wilgotny. Fajny.
Preferuję ostre zdzieraki, ten jest delikatny. Rozrabiam go z minimalną ilością wody do konsystencji bardzo gęstej papki. Tak przygotowana papka nie ściera, lecz bardzo dobrze gumuje skórę skutecznie usuwając martwy naskórek i pozostawiając skórę idealnie gładką, mięciutką, elastyczną i przyjemną w dotyku. Nie czuję drapania, zdzierania, tylko masaż miękkimi w moim odczuciu drobinkami. Twarz po zabiegu nie jest ściągnięta ani sucha.
Aby uzyskać zadowalający mnie efekt muszę wykonać długi masaż. Jest to czasami denerwujące, bo peeling się osypuje i kiepsko trzyma się twarzy. Po chwili zabiegu jest nieco lepiej, ale przyczepność nie jest najmocniejszą stroną kosmetyku. Samo masowanie twarzy jest jednak na tyle przyjemnym uczuciem, że można mu tą niedogodność wybaczyć :).
Zapach cynamonowo - marcepanowy, kuszący i smakowity.
Wydajność nienajlepsza, ja zużywam na jedna porcję dość sporo. Słoiczek wystarczy mi na 10, może 12 zabiegów. Kosztuje ok. 27 zł za 60 ml.
Produkt bardzo przyjemny i skuteczny, ma w sobie coś, co sprawia, że chętnie po niego sięgam.
Nie zawiodłam się :), jestem zadowolona z zakupu.
Skład:
Avena Sativa (Oat) Meal, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Meal, Helianthus Annuus (Sunflower) Meal, Kaolin, Cinnamonum Cassia (Cinnamon) Bark