poniedziałek, 21 lipca 2014

:) :) :) :)

Kochani, już wracam :))))
Muszę jeszcze trochę ochłonąć i dać sobie chwilę na uwierzenie, że wszystko tak się wspaniale potoczyło, ale pomału dochodzę do siebie.

Profesorowie z oddziału neurochirurgii Wojskowego Instytutu Medycznego na Szaserów w Warszawie dokonali absolutnego cudu i moje najwspanialsze na świecie dziecko w tempie błyskawicy wraca do zdrowia i sił, prawdopodobnie bez trwałych, negatywnych skutków operacji. Magicy, cudotwórcy i nasi bohaterowie! Zresztą oba oddziały, z którymi mieliśmy dość długie i intensywne kontakty, czyli oddziały neurologii i neurochirurgii, są wyjątkowe - niespotykana troska i zainteresowanie, cierpliwość, wyrozumiałość, szacunek dla pacjenta, jego uczuć i jego cierpienia. A do tego wiedza, umiejętności i doświadczenie na najwyższym poziomie. Absolutnie niesamowici ludzie.
Myślę, że nic nie stanie na przeszkodzie, aby w październiku moja najdzielniejsza córka rozpoczęła wymarzone studia, o dostaniu na które dowiedziała się tuż przed operacją :))).
Nie miałam odwagi nawet marzyć o takim przebiegu spraw!
Wciąż boję się tak do końca ucieszyć... trudno uwierzyć w to wszystko.

Dziękuję Wam z głębi swojego matczynego serca za wsparcie, troskę i ciepłe myśli :).