Znajduje szerokie zastosowanie w kosmetyce. Moim zdaniem niewiele jest tak wszechstronnych i tak fantastycznie działających środków pielęgnacyjnych.
Masło shea nawilża skórę, natłuszcza, zmiękcza, działa przeciwzmarszczkowo oraz kojąco, odżywia i wygładza. Chroni także skórę przed promieniami słonecznymi. Ma największą ze wszystkich tłuszczów roślinnych zawartość witamin (A, E i F) oraz substancji odżywczych. Nie powoduje alergii, nie uczula. Wykazuje duże powinowactwo do warstwy rogowej naskórka, dzięki czemu wspomaga jej funkcje ochronne.
Masło Karite to szczególny surowiec i produkt, ponieważ ma zastosowanie do pielęgnacji praktycznie każdej części ciała, szczególnie tych narażonych na wysuszenie i rogowacenie (kolana, łokcie i pięty), świetne również do twarzy i okolic oczu oraz włosów. Można używać jako dodatek natłuszczający do kąpieli, składnik maseczek bądź jako maseczka soute.
Znajduje zastosowanie pomocnicze w leczeniu łuszczycy, atopowego zapalenia skóry, egzem i dermatoz, zmniejsza świąd. Nie jest komedogenne, działa łagodząco i kojąco również na cerę trądzikową i tłustą.
Masło Karite opóźnia starzenie się skóry i powstawanie zmarszczek. Szczególnie korzystnie działa na skórę suchą, ubogą w lipidy i słabo nawilżoną, łuszczącą się, pękającą, spierzchniętą, a także dojrzałą.
Masło, które posiadam obecnie kupiłam trochę przypadkiem :).
Przyjaciółka, mająca Synka z wyjątkowo silną formą AZS, stosuje masło shea do łagodzenia objawów skórnych. Będąc w aptece natknęłam się na promocję masła karite nieznanej mi wcześniej firmy Dermisja. Kupiłam najpierw przyjaciółce, potem wróciłam po egzemplarz dla siebie.
Masło pochodzi z Ghany i jest nierafinowane. Ma typową dla shea konsystencję - zbitą, twardą i dość kruchą. Topi się w kontakcie ze skórą. Ja lubię zapach karite, według mnie pachnie ciepło orzechowo, bardzo przyjemnie.
Masło okazało się bardzo dobrej jakości, a jego zakup okazał się niezwykle udany i niezwykle potrzebny.
Moja córka, po pobycie w szpitalu, miała strasznie wysuszoną, łuszczącą się skórę ciała - nogi, ręce, nawet buzia strasznie ucierpiały z powodu szpitalnej klimatyzacji i suchości powietrza. Miała też otarcia, krostki i małe strupki po podpiętych przez dłuższy czas elektrodach.
Masło shea było wybawieniem od wszystkich tych problemów. Otarcia i podrażnienia szybciutko się goiły, skóra z dnia na dzień była w coraz lepszym stanie i szybko wróciła do dawnej kondycji. Suchość skóry także w miłym dla oka tempie znikała, ciało odzyskiwało gładkość, jędrność i zdrowy wygląd. Buzia znowu stała się jednolita, dobrze nawilżona i odżywiona. Piękna była cały czas :).
Karite wtarte parokrotnie w skórę głowy poradziło sobie z łuszczeniem, błyskawicznie złagodziło nadwrażliwość i jej napięcie. Aplikowane na końcówki już po paru użyciach doprowadziło je do ładu i przegnało elektryzowanie się włosów.
Ja również przyłączyłam się do akcji stosowania masła shea i po raz kolejny przekonałam się o jego wysokiej skuteczności.
Moje skórki przy paznokciach były w opłakanym stanie. Kilkudniowe wcieranie masła pozwoliło im odżyć.
Stosowanie karite na włosy i skalp, pomimo że jest nieco bardziej czasochłonne niż w przypadku olejów płynnych, okazało się dobrym pomysłem. Wiem, że można shea rozgrzać i upłynnić, ale ja tego nie robię. Nanoszenie zwartego, rozgrzanego w dłoniach do postaci gęstej maści produktu pozwala na jego dokładne wtarcie w skórę głowy opuszkami palców. Masaż mamy przy tak zwanej okazji zapewniony, bo poniekąd wymuszony konsystencją. Pod foliowym czepkiem masło jeszcze bardziej się rozpuszcza, ale nie ścieka. Trochę wcieram w długość włosów i końcówki. Po zmyciu masła, co nie jest wcale tak trudne jak mogłoby się wydawać, włosy są błyszczące, sprężyste i wyglądają bardzo zdrowo.
Moje wiecznie przesuszone łydki :) są również bardzo zadowolone, nawilżone, odżywione.
Dzięki shea szybko wyleczyłam pęknięcia skóry pomiędzy palcami u nóg. Pomogło mi też bardzo na brzydkie i silne otarcia pięt po nowych butach.
Na twarz stosuję głównie na noc, na dzień preferuję lżejszy kaliber. W ciągu dnia używam jedynie w "domowe" dni lub w formie odżywczej maseczki na 15-30 minut. Łagodzi stany zapalne, szybko regeneruje uszkodzenia i dobrze odżywia. Nie zapycha nic a nic.
Masło shea jest tłuste. Jak to masło. Wchłania się dobrze, ale pozostawia warstwę na skórze. Warstwa ta nie jest jednak śliska i świecąca jak ma to zazwyczaj miejsce w przypadku olejów i maseł - jest matowa, bez poślizgu. Jest to wrażenie bardzo podobne do tego, jakie uzyskuje się po użyciu frakcji sojowej.
Aplikacja jest trochę trudniejsza niż w przypadku standardowych balsamów i kremów. Karite jest twarde i kruche, wymaga ogrzania w dłoniach i dłuższego wmasowania. Jednak za "trud" włożony w jego użycie odwdzięcza się po stokroć :). Warto więc trochę się "pomęczyć", choćby raz na jakiż czas i zapewnić skórze zastrzyk odżywienia, wzmocnienia i regeneracji.