środa, 23 kwietnia 2014

Spray do włosów z biotyną

Na spray z biotyną andalou skusiłam się po zachwytach na wątku wizażowym - ten wątek to jaskinia naturalnych pokus kosmetycznych! I inspiracji :).

Markę andalou naturals niezmiernie lubię od czasu poznania ich szamponu i odżywki ze słonecznikiem i cytryną. Fantastyczny komplet, polecam.

Produkty do stylizacji włosów zawsze spychałam na boczny tor, nigdy nie umiałam zatracić się w ich używaniu i nie udało mi się od nich uzależnić. Przeważnie działały zbyt usztywniająco na moje włosy, przez co były one szorstkie, często matowe i obce, nie tak sprężyste jak zwykle.
Umiłowanie do marki andalou oraz próbka sprayu z biotyną przysłana przez Effcię spowodowały, że w mojej łazience zagościł cały komplecik stylizacyjny :).





Zadaniem sprayu jest zwiększenie objętości włosów i ich witalności, nadanie im połysku oraz wzmocnienie dzięki zawartej biotynie.
Spray z biotyną robi wszystko to, co kosmetyk do stylizacji, zwiększający objętość, powinien robić by mnie zadowolić:
- ułatwia układanie
- lekko przedłuża trwałość fryzury
- w nienarzucający się i niesztuczny sposób zwiększa objętość
- sprawia, że włosy wyglądają na gęstsze, grubsze, ale nie sztucznie napompowane

 A jednocześnie nie robi nic, co by mi przeszkadzało i czego nie lubię, czyli:
- nie usztywnia włosów
- nie powoduje ich szorstkości
- nie matowi
- nie obciąża
- nie morduje elastyczności włosów
- nie ogranicza ich ruchów


Skład:
Aloe barbadensis juice*, hydrolyzed barley protein, glycine soja (soy) protein, sodium pca, lavandula officinalis (lavender) extract*, vitamin B complex (biotin, thiamine, pyridoxine, niacin, riboflavin, and panthenol), fruit stem cells (malus domestica, solar vitis) and bioactive 8 berry complex*, camellia sinensis (white tea) and hibiscus rosa-sinensis extracts *†, tocopherol (vitamin E), phenethyl alcohol, ethylhexylglycerin, lavandula officinalis (lavender) oil*.
*Organic
† Fair Trade
Made naturally without GMO's, gluten, paraben preservatives, petrochemicals, phthalates, sulfates, synthetic colors, dyes and fragrances. Verified Gluten-Free 100% Eco-friendly, Vegan & Cruelty-Free


Sukces sprayu w dużej mierze zależy od innych używanych produktów pielęgnacyjnych. Obserwuję różne efekty po zastosowaniu różnych szamponów i odżywek. Rzecz jasna nie jest to żadnym wiekopomnym odkryciem, ale czasem dobrze przypomnieć o kwestiach oczywistych. Jeśli zastosuję spray na włosy umyte wygładzającym szamponem nie zyskają one na objętości tyle, co udaje mi się z nich wycisnąć po spsikaniu włosów umytych szamponem nie dającym w pakiecie tego działania.
Indywidualnie trzeba też dobrać ilość psiknięć - w moim przypadku optymalne jest 5-7. Mniej to po prostu za mało :) a więcej daje wrażenie przeciążenia stylizacyjnego i włosy przestają mi się podobać...
Sprayu używam na mokre włosy. Efekt jest lepszy, gdy suszę włosy suszarką, ale gdy schną same również widać różnicę w objętości i wyglądzie (ładniej się układają).

Nie oczekujcie dwa razy większej objętości. Spray sprawia, że włosów jest wizualnie więcej, ale jest to efekt delikatny i naturalny, jak na naturalny kosmetyk przystało :). To nie pianka taft czy innej welli, nie zrobi Wam mega fryzu. Ja tą właśnie naturalność efektu lubię, ale niekoniecznie wszyscy muszą moje upodobania podzielać.

A teraz się czepnę :) ale tylko trochę.
Do samego produktu nie mam zastrzeżeń, nie odpowiada mi natomiast pompka. Atomizer jest według mnie nieprzemyślany. Spryskując włosy spray skupia się silniej w jednym miejscu, nie ma lekkiej mgiełki tylko dość ostry, ukierunkowany strumień. Fakt ten raczej nie pomaga. Wręcz utrudnia. Dobrym wyjściem jest nanoszenie kosmetyku najpierw na dłonie i dopiero wcieranie go we włosy. Ale wówczas rodzi się pytanie o sens istnienia atomizera w tym produkcie...
Czasem upieram się, że sens ten istnieje. Wówczas psikam kosmetykiem bezpośrednio na włosy, starając się robić to jak najbardziej równomiernie na całej głowie, potem dodatkowo lekko wcieram produkt jednocześnie roztrzepując włosy rękoma. Da się, ale i tak zawsze mnie łapie lekki nerw na głupi psikacz :).
Przelałam spray do innej butelki z atomizerem i jest zdecydowanie lepiej. Ale nerw został.

Pozostałe produkty stylizacyjne andalou naturals są nadal w fazie wstępnych testów.
Żelu do włosów nigdy w życiu wcześniej nie miałam :) oswajam się z nową dla mnie formą. Lakier do włosów na razie mnie nie przekonał głównie z powodu beznadziejnego rozpylacza, który jest taki sam jak w sprayu. Ma zbyt skupiony i za silny strumień. Nie udaje mi się uzyskać mgiełki, lakier rozpyla się nierównomiernie i nieładnie skleja włosy. Muszę przelać do butelki z lepszym rozpylaczem i wtedy go wypróbować.

Effcia, etatowa kusicielka wątkowa, właśnie namówiła mnie na nowy na iherbie spray andalou naturals z wodą morską i czekamy na jego łaskawe dotarcie...