Nie mam o swojej inteligencji i błyskotliwości zbyt dużego mniemania, ale przyznam szczerze, że za niziny umysłowe się nie uważam... Tym bardziej "bolesne" są momenty, kiedy okazuje się, że coś oczywistego mi umyka :D :D
No ale "padłaś - powstań"!
Woda. Jest z nami praktycznie na każdym kroku. Pielęgnacyjnym również. Kąpię się regularnie (słowo!) i przecież wiem, że jakość wody ma ogromne znaczenie. Zauważam to znacznie boleśniej od momentu przeprowadzki do Warszawy, bo tutejsza woda... no cóż, jest jaka jest.
Filtry do wody nie są żadną nowością. Ale naprawdę, z ręką na sercu, nie miałam pojęcia o istnieniu filtrów prysznicowych! Kojarzyły mi się wyłącznie z poprawą jakości wody pitnej, nie kąpielowej. Na szczęście Pani Maria z firmy Amii Sp. z o.o. uświadomiła mi, że nie jesteśmy skazani na kąpiel w wodzie, jaką serwują nam wodociągi miejskie - wodę z prysznica też można poprawić! Takim oto przyrządem:
Piszę o pielęgnacji naturalnej a nigdy nie wpadłam na to, że woda, mająca w niej przecież tak wielkie znaczenie, też może być przeze mnie modyfikowana. Kosmetyki zmieniłam z drogeryjnych na naturalne, ale o zmianie wody na lepszą nie pomyślałam...
Pani Mario - to istne oświecenie :). Bardzo Pani dziękuję!
Filtry prysznicowe zawierają KDF, wysokiej jakości złoże cynkowo-miedziowe. Neutralizuje chlor i sole wapnia i magnezu, które powodują przesuszanie się skóry, włosów, i wywołują podrażnienia. Filtr zatrzymuje też metale ciężkie, których śladowe ilości znajdują się w kranówce, a także żelazo, i wszelkie osady z rur. Kierowane są do każdego, kto chce poprawić stan skóry i włosów poprzez polepszenie jakości stosowanej wody. Filtry szczególnie polecane są osobom o wrażliwej i delikatnej skórze, z chorobami skóry, AZS.
Filtr prysznicowy FITaqua zamontowałam w wigilię :). Zajęło mi to minutę i było dziecinnie proste. Wystarczył rysunek na filtrze.
Różnicę w jakość wody czuć od razu. Natychmiast musiałam też zrewidować ilość używanego mydła i szamponu, bo pienią się dużo lepiej i muszę ich nabierać sporo mniej, żeby nie utonąć w pianie. O tym jak użytkowanie filtra wpłynie na moją skórę i włosy zamelduje Wam za jakiś czas.
Wciąż jestem pod wrażeniem własnej ignorancji...
Proszę, niech ktoś jeszcze się przyzna, że nie wiedział o takich filtrach i że właśnie tym postem otworzyłam mu oczy - może będzie mi lżej ze świadomością, że nie ja jedna nie wpadłam na coś tak oczywistego :).