niedziela, 23 kwietnia 2017

Kremowanie na bogato, czyli aloe vera rich creme Santaverde

Zapraszam dziś na kolejną porcję wrażeń ze stosowania kosmetyków marki Santaverde. W miesiącach styczeń, luty i marzec stosowałam ich krem aloesowy rich creme, więc pora na sprawozdanie z naszej kosmetycznej znajomości :)


Od producenta:
Santaverde krem aloesowy
Santaverde krem aloesowy to bogaty w składniki odżywcze preparat o gęstej konsystencji. Oparty jest na bazie czystego soku aloesowego i cennych olejów: arganowego, wiesiołkowego i migdałowego oraz wygładzającego masła shea. Dzięki temu uelastycznia i ujędrnia skórę, działa kojąco, a także intensywnie odżywia. Zwalcza oznaki przedwczesnego starzenia się skóry. Rich krem aloesowy Santaverde idealnie wpisuje się w potrzeby cery wymagającej, suchej, wrażliwej i dojrzałej. Krem aloesowy Santaverde nie zawiera w składzie wody. Została ona zastąpiona sokiem z aloesu. Najlepsze efekty uzyskasz wmasowując krem w skórę zwilżoną tonikiem. Właściwości aloesu sprawiają, że to idealny sposób na powstrzymanie oznak starzenia. Ponadto krem aloesowy posiada właściwości filtrujące promienie UV pobudzając jednocześnie regenerację naskórka i ziarninowanie tkanki łącznej właściwej po kilkugodzinnych kąpielach słonecznych. Dzięki temu krem aloesowy przyśpiesza gojenie ran, krostek, pryszczy. Doskonale wygładza blizny, likwiduje liczne przebarwienia i wysięki skórne pobudzając podział komórek skóry. Jeśli chodzi o kwestie ściśle dermatologiczne to krem z aloesem przeciwdziała egzemom, regeneracji błon śluzowych, świądowi oraz hamuje rozwój bakterii i zdecydowanie skraca okres krwawienia ran. Krem aloesowy Santaverde jest odpowiedzią na potrzeby Twojeje skóry. Aloes wykorzystywany do produkcji pochodzi z własnych plantacji Santaverde. Hodowany jest ekologicznie bez użycia chemicznych oprysków co zapewnia wyjątkową czystość pozyskiwanemu z niego materiałowi do produkcji kosmetyków i soku do picia. Krem aloesowy Santaverde zawiera taki właśnie ekologiczny ekstrakt z aloesu. Na plantacji aloesu Santaverde zostało wybudowane laboratorium aby wykorzystywany aloes był jak najbardziej wartościowy, świeży i najwyższej jakości. Krem aloesowy Santaverde z pewnością zostanie wiernym obrońcą Twojej skóry juz po pierwszej aplikacji.

Skład: Sok aloesowy*, olej sezamowy*, olej kokosowy*, emulgator pochodzenia roślinnego, masło shea*, destylat winny, alkohol tłuszczowy pochodzenia roślinnego, olej migdałowy*, wyciąg z rokitnika*, mleczan sodu, estry gliceryny i kwasów tłuszczowych pochodzenia roślinnego, emulgator pochodzenia roślinnego, olejek arganowy*, olejek wiesiołkowy*, witamina E, olej słonecznikowy*, palmitynian askorbylu, fitynian sodowy z ryżu, dodatkowo olejki eteryczne.
* organic certified

Pojemność 30 ml, cena 135 zł


Opakowanie to prosta, biała, nieprzezroczysta i zakręcana tubka. Z jednej strony przy tej cenie kosmetyku chciałoby się coś więcej, ale z drugiej strony to i tak higieniczniejsza opcja niż najpiękniejszy nawet, szklany słoik. Jednak pompka czy airless byłoby jeszcze lepszym pomysłem.
Określenie kremu jako bogaty odnosi się zarówno do zawartości i konsystencji. Konsystencja jest gęsta, mało wodnista, ale nie jest zbita. Zapach jest delikatny i trudny do określenia. Nie ma żadnej przewodniej nuty, jest surowy w odbiorze, nie jest słodki, ani kwiatowy, trudno go też nazwać roślinnym…. Ciężki do opisania, ale neutralny w odbiorze i krótkotrwały. Wystarczy bardzo mała ilość kremu do nasmarowania twarzy i szyi.

Bogaty krem santaverde przypadł mi do gustu bardziej niż eliksir do twarzy i w mojej pielęgnacji sprawdza się dużo lepiej. Krem dobrze się rozprowadza pod warunkiem, że nie jest nakładany na bardzo mokrą skórę. Po aplikacji toniku muszę więc odczekać parę krótkich chwilek. Jest wydajny, zastosowany w odpowiedniej ilości nie nabłyszcza cery (ale też nie matuje) i po upływie do 10 minutek wchłania się do końca nie pozostawiając żadnej poświaty. Tworzy nieuciążliwą, ochronną warstewkę na skórze, która nie jest lepiąca ani tłusta tylko wygładzająca. Dzięki temu krem świetnie sprawdza się pod makijaż. Cera jest gładka, przyjemna w dotyku, miękka. Odżywianie i nawilżanie dla mnie optymalne. Widoczny jest wpływ na poprawę stanu skóry, jej elastyczność i kolor. W trakcie stosowania kremu santaverde paskudne warunki pogodowe były mniej groźne dla mojej skóry, była na nie bardziej odporna a jednocześnie nie była obciążona. Cera zyskała ładny, zdrowy koloryt, bardziej wyrównany niż wcześniej. Zauważyłam też mniejszą podatność na podrażnienia i przykre niespodzianki w postaci niedoskonałości. Bez przeszkód mogę go stosować także na okolice oczu i często z tej możliwości korzystam :).


Moim zdaniem jest to świetna pozycja na chłodne, wietrzne i zimne dni. Krem chroni cerę przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi nie przeciążając jej. A do tego świetnie sprawdza się pod makijaż i nie przyspiesza błyszczenia się skóry. Zmieniłam krem, kiedy zrobiło się cieplej, bo santaverde był wówczas dla mnie za ciężki. Ciepłe dni minęły a obecną pogodę trudno nazwać przyjazną dla cery :D, ale pomimo to odstawiłam go na razie. Zostało mi go jeszcze na miesiąc lub półtora i odłożyłam go na późną jesień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz