piątek, 11 listopada 2016

Żel do mycia twarzy Desert Essence

W oczyszczaniu cery królują u mnie naturalne mydła w kostce. Uwielbiam je, stosuję je do zmywania makijażu (za wyjątkiem oczu rzecz jasna) i służą mi w tej roli nad wyraz dobrze od wielu lat. Jednak raz na jakiś czas..... Raz na jakiś czas szukam nowych wrażeń :D i potrzebuję odmiany. Tym razem odpowiedzią na potrzebę odmiany jest żel do mycia twarzy marki Desert Essence.


Od producenta:
Niepowtarzalny, oczyszczający żel do mycia twarzy posiada oryginalną formułę stworzoną specjalnie na potrzeby skóry tłustej i mieszanej. Składniki pochodzące z ekologicznych plantacji dokładnie oczyszczają skórę, zapobiegając rozwojowi bakterii przyczyniających się do powstawania trądziku. Regularne stosowanie poprawia kondycję skóry, zapewniając jej zdrowy i promienny wygląd.

Składniki aktywne:
Olejek z drzewa herbacianego – ma działanie przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Normalizuje pracę gruczołów łojowych, pozbawia skórę zanieczyszczeń, ma działanie ściągające i regenerujące.
Rumianek – łagodzi podrażnienia, przyspiesza procesy regeneracyjne naskórka.
Dziki, hawajski imbir Awapuhi - ma silne działanie antybakteryjne, antygrzybiczne, antywirusowe, antypierwotniakowe, antyroztoczowe, przeciwzapalne, przeciwłojotokowe i ujędrniające. Jego cenną właściwością jest zdolność przenikania do potu i łoju, co działa odkażająco na gruczoły łojowe, ekrynowe i apokrynowe.
Ekstrakt z morszczynu pęcherzykowatego – przyspiesza przemianę materii, ma silne działanie antyoksydacyjne.
Olej ze skórki gorzkiej pomarańczy – to bogactwo witaminy C, soli mineralnych i flawonoidów. Wykazuje działanie antyseptyczne i antyoksydacyjne.
Olejek lawendowy – nadaje aromatyczny zapach, chroni przed rozwojem drobnoustrojów.
Olej z kwiatu nagietka – wpływa kojąco na zmysły, łagodzi stresy i odpręża.
Olejek cyprysowy – wzmacnia naczynia krwionośne.

Sposób użycia: na zwilżoną skórę nałożyć kolistymi, ruchami niewielką ilość żelu, masować około minuty, następnie spłukać zimną wodą. Stosować rano i wieczorem.

Produkt Desert Essence:
nie posiada składników pochodzenia zwierzęcego,
nie jest testowany na zwierzętach,
nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, substancji zapachowych, związków ropopochodnych, olei mineralnych, wazeliny, parafiny, SLS, PEG, PPG, MEA,DEA, TEA, glikoli i ftalanów,

Skład: Castille soap (water (aqua), cocos nucifera (coconut) oil, tall oil, potassium hydroxide), glycerin, eco-harvest melaleuca alternifolia (tea tree) leaf oil, chamomilla recutita (matricaria) flower extract, hydrastis canadensis (goldenseal) root extract, hedychium coronarium root extract (awapuhi), fucus vesiculosus extract (bladderwrack), cymbopogon martini oil (palmarosa), citrus aurantium amara (bitter orange) peel oil, lavandula angustifolia (lavender) oil, chamomilla recutita (matricaria) flower oil, calendula officinalis flower oil, callitris introtropica wood oil (blue cypress).

Pojemność 250 ml, cena 47 zł, dostępność iwos.pl



Jak widzicie po składzie, żel oparty jest na.... mydle :D. Wiecie, w ramach odmiany od mydła mam żel na mydle :D. Dla wielbicielek naturalnych kostek to fajna pozycja :).
Żel pachnie olejkiem tea tree, ale nie jest to typowy dla tego olejku zapach. Tea tree jest złamane imbirem i cytryną, dzięki czemu pozbawione jest ostrości i specyficznej, "brudnej" nuty, a uwydatniona jest jego ziołowa strona. Fantastyczna mieszanka! Myślę, że w tym wydaniu spodoba się nawet osobom, dla których tea tree soute jest trudny do zniesienia.

Żel ma rzadką konsystencję, ale jest bardzo, bardzo wydajny - do umycia twarzy jedna pompka to dużo za dużo. Naciskam pompkę delikatnie, by wypłynął maksymalnie 1 ml. Taką ilością mogę wyszorować bardzo dokładnie całą twarz, szyję, dekolt, często też skórę pod pachami. W trakcie mycia jest dużo aksamitnej piany. Żel ma wysokie właściwości oczyszczające, antybakteryjne i wspomagające leczenie niedoskonałości. Do tego nie wysusza skóry, nie napina jej i nie pozostawia wrażenia jałowości. Cera jest miękka, gładka, miła w dotyku.


Płynne produkty do mycia twarzy rzadko mnie porywają, ten jednak mnie absolutnie zachwyca. Żel Desert Essence wspaniale dogaduje się z moją cerą, bardzo dobrze jej służy i jest niezwykle przyjemny w stosowaniu.

PS. w zapasie mam jeszcze jedno odstępstwo od mydeł :) czyli żel do twarzy sukin. Ciekawa jestem go strasznie! Po latach stosowania do mycia cery mydeł wzięło mnie na eksperymenty :D

21 komentarzy:

  1. Miałam i lubiłam:) Rzeczywiście-konsystencję ma rzadką ale wydajność super. Fajne odświeżenie dla twarzy. Zgadzam się z Twoją recenzją:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skład ma piękny :D A twoja recenzja sprawiła że nabrałam na niego ochoty :D Mieć tylko pieniądze to by mi w szafce miejsca na kosmetyki brakowało haha :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :DDD
      Mam to samo :) a może po prostu szafki są za małe.... :D

      Usuń
  3. Bardzo fajny skład.. czuję się skuszona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żele do twarzy nie są moją ulubioną formą oczyszczania cery, ale ten sprawił, że zmieniłam zdanie :)

      Usuń
  4. Podobnie jak Ty, do mycia twarzy używam głównie mydeł naturalnych w kostkach i rzadko sięgam po żele. Ostatni miałam chyba dwa lata temu. Myślę, że żel Desert Essence może być interesujący tym bardziej że jest to raczej mydło w płynie niż żel. Marka Desert Essence kusi mnie już od jakiegoś czasu więc prawdopodobnie i na ten kosmetyk się skuszę. Skład ma bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła są fajne :) ciężko się im oprzeć :D.
      Ale jednak po kilku latach kobieta potrzebuje coś zmienić w pielęgnacji :)

      Usuń
  5. Szkoda, że ma olejek z drzewa ehrbacianego w składzie:( Nie będe ryzykować...a super się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś czuję, że by mi się spodobał! A zwłaszcza jego zapach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie pachnie :) mógłby Ci się spodobać - w końcu to żel na mydle :DDDD

      Usuń
  7. Jeśli nie wysusza to już coś :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No faktycznie... czytam skład i myślę: zamienił stryjek siekierkę na kijek :D. A widzisz, ja z kolei rzadko używam mydeł, nie przepadam za tym uczuciem skrzypiącej od czystości skóry :). Chociaż muszę przyznać, że takie węglowe mydełko było w stanie przegonić u mnie podskórne gule z brody, więc złego słowa nie powiem! A do mycia zapewne wybrałabym ten Twój żel... mydło w płynie to jest to! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Węgiel ma moc :D
      Nie wszystkie mydełka zostawiają uczucie, o którym piszesz. Ale oczywiście rozumiem, że nie każdy musi mieć na ich punkcie bzika :DDD
      Żel fajny, polubiliśmy się strasznie.

      Usuń
  9. Ostatnio ciekawi mnie bardzo ta marka ... Ja najbardziej do mycia twarzy lubie pasty (te z Lusha naj, naj)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ich szampon, był całkiem, całkiem :)
      Ja chyba nie miałam żadnej pasty...

      Usuń
  10. Ciekawa jestem jak by się u mnie sprawdził, skład bardzo fajny :)

    OdpowiedzUsuń