Przejdź na naturalną stronę kosmetycznej mocy!

poniedziałek, 6 lutego 2017

Pure aloe vera marki Aubrey Organics

Aloes w płynie jest stale obecny w mojej pielęgnacji. Zazwyczaj stosuję go jako tonik do zraszania twarzy przed nałożeniem kremu, do rozrabiania maseczek glinkowych, dodatek do szamponów i wcierek włosowych.
Markę aubrey organics najbardziej lubię za odżywkę do włosów GPB, która jest genialna! Nie lubię natomiast tej firmy za szampony i za krem do cery przetłuszczającej się. Słyszałam sporo dobrych opinii o aloesie tej marki, więc postanowiłam go wypróbować.


Skład: aloe barbadensis (aloe) leaf juice*, citrus grandis (grapefruit) extract, cyamopsis tetragonoloba (guar) gum*, tocopherol (vitamin E).
* składniki organiczne

Zawartość aloesu 98%.
Pojemność 118ml.
Swój egzemplarz kupiłam na iHerb, nie pamiętam za ile a obecnie produkt nie jest dostępny.



Zapach jest lekki, typowy dla aloesu, płyn jest prawie przezroczysty.
Używałam wielu soków z aloesu, różnych firm. Ten jest pierwszy, który powoduje u mnie zaczerwienienie skóry i lekkie szczypanie. Nie ma to miejsca po każdorazowym użyciu, raz jest dobrze a raz mam po nim nieprzyjemne odczucia. Nie potrafię niestety powiązać tego z czymś konkretnym... Nie zależy to od tego, czym myję twarz - niekiedy zaczerwienienie dopada mnie po umyciu twarzy mydłem, innego wieczoru zdarza się po myciu twarzy żelem. Nie ma również znaczenia kosmetyk nakładany po aloesie, czy maseczka robiona przed. Pieczenie dopada mnie z nieznanych przyczyn i bez logicznego związku z resztą pielęgnacji.
Nie spodziewałam się takiego efektu. Wrażenia są niemiłe, ale podrażnienie nie wydaje się być groźne, nic złego ze skórą się nie dzieje a pieczenie i zaczerwienienie skóry mija po kilkunastu minutach.
Pomijając powyższe jego działanie jest typowe dla soku aloesowego - nawilża, regeneruje, wygładza, przyjemnie napina. O kojeniu niestety nie zawsze mogę mówić :), ale w dni kiedy mnie nie piecze, przynosi skórze ulgę.



Nie kupię ponownie tego produktu. Jest nieprzewidywalny, nigdy nie wiem kiedy poczęstuje mnie pieczeniem i zaczerwieniem skóry. Wszystkie inne soki/hydrolaty aloesowe były delikatne, uspokajały i wyciszały, przynosiły odczuwalną ulgę podrażnionej cerze. Aloesu aubrey ani razu nie odważyłam się zastosować na podrażnioną, czy choćby zmarzniętą twarz.
Obecne opakowanie właśnie kończę, ale robię bez większego entuzjazmu :). Kolejnego nie będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz