Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

wtorek, 23 lutego 2016

Czarne mydło w kostce od Duafe

Żan, którą wielbię okrutnie, wiedząc o moim poście mydlanym dba, by moje mydlane zapasy nigdy nie zmalały :). Obdarowuje mnie cudownymi kostkami i dziś przedstawię Wam jeden z prezentów od Niej.
Bardzo lubię tradycyjne, czarne mydła afrykańskie. Miałam kostki czarnego mydła różnych firm, z różnych źródeł. Z jednej strony dużo między nimi jest podobieństw, ale pomimo wielu wspólnych cech jednak każda jest nieco inna.
Tym razem jest to czarne mydło Alata Samina firmy Duafe.


Tradycyjne, czarne mydła mają podobny wygląd. Nie są jednolitą masą (poza dudu osun w kostce), pomiędzy ich kawałeczkami są puste przestrzenie. Przez swój wygląd są przeze mnie czule nazywane "kaszanką" :D. To akurat mydło jest nieco luźniejsze od innych mi znanych. Po pierwszych paru użyciach puste przestrzenie znikają a kostka zamienia się w bardzo plastyczną i miękką masę. Jak silnie wyrobiona plastelina, myślę, że spokojnie można byłoby z niego wyczarować dowolny kształt. Mydło duafe jest bardziej miękkie od poprzednich i niestety dużo bardziej się maże, ma też większe skłonności do rozmiękania. Zabrałam pod prysznic od razu połowę kostki i to był błąd - zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby zabranie ćwiartki. Im większy kawałek mydła, tym cięższy i tym mocniej „przelewa” się przez mydelniczkę. Konieczne jest stosowanie mydelniczki zapewniającej odpływ wody na całej powierzchni jaka ma kontakt z mydłem. Większy, cięższy kawałek mocniej w mydelniczkę i wszystkie jej zakamarki włazi. Kiedy zużyłam połowę swojej porcji (czyli połowę połówki) efekt ten przestał być tak uciążliwy, bowiem waga mydła zrobiła się znacznie mniejsza i jego mniejszy ciężar powoduje, że nie osiada na mydelniczce tak bardzo jak na początku. Stąd moja rada: jeśli będziecie mieć to mydło to zacznijcie od ćwiartki ;).



A mieć je powinniście. Bo jest cudowne! Ciągnie się, maże, brudzi mydelniczkę, włazi w nią….. i co z tego!
Pieni się jak szalone. Mnóstwo dobroczynnej piany. Ukochała je sobie moja twarz, ale stosowałam je także na pozostałe partie ciała i do higieny intymnej. Oczyszczanie jest dogłębne i bardzo dokładne. Czuć tą czystość po każdym myciu. Świetnie zmywa makijaż, cera jest po nim bardzo gładka, przyjemna w dotyku, poprawia się jej koloryt, zmniejsza się widoczność porów. Mydło silnie wspomaga walkę z niedoskonałościami skóry i przyspiesza ich gojenie. Polepsza też ogólny stan cery i zmniejsza jej skłonności do robienia brzydkich psikusów. Nie wysusza skóry i nie naciąga jej. Dobrze spisuje się również do golenia.
W moim odczuciu jest to jedno z silniej działających czarnych mydeł tradycyjnych w kostce. Jest silne w działaniu, ale dla mojej skóry delikatne, nie zauważyłam żadnych negatywnych skutków jego działania.


Żan - to był mydlany nokaut! Kostka jest wspaniała. Jak zapewne zauważyłaś wyskoczyło przed szereg, wepchało się pod prysznic poza kolejnością :D, ale nie mogłam się doczekać…. Mam słabość do "kaszanki" :D.

Na tym chyba polega właśnie fenomen działania czarnych, tradycyjnych mydeł afrykańskich w kostce - działają silnie i jednocześnie są delikatne. Uwielbiam te mydła!

26 komentarzy:

  1. Wygląda jak ciasteczko:)
    Ależ Ty masz dobrze z tą Żan:)
    Ja próbkę pasty-mydła od Ciebie używam 2 razy w tygodniu, żeby mi na dłużej starczyła. Też jest super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula za pozwoleniem zostawię dla Żan u Ciebie SERDECZNE POZDROWIENIA, bo ja tłumok nieogarnięty technicznie nie posiadam tego Dis... i nie mogę u Niej komentować a zaglądam do Uśmiechniętych Oczu bardzo często:)
      BUZIAKI
      :)

      Usuń
    2. :*** dziękuję, dziękuję, nic nie szkodzi, cieszę się że zaglądasz :)

      Usuń
    3. A pewnie, że mam z Żan dobrze! Bardzo dobrze!

      Usuń
    4. Oj zaglądam, zaglądam i obserwuję:)
      Wy macie dobrze ze sobą nawzajem widać, że się bardzo lubicie:)
      Ja też Was bardzo lubię!!!!
      Buziaki :)*

      Usuń
    5. No przecież i my Ciebie bardzo lubimy *: *: *: :)))

      Usuń
    6. Oj jak bardzo cieszą mnie Wasze słowa:)
      Ja Was bardzo bardzo mocno lubię:D
      Buziaczki

      Usuń
  2. Podobnie jak Ty Aniu mam słabość do mydeł afrykańskich, i wtedy naprawdę to, że się maże i rozwala nie jest straszne.
    Kaszanki górą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe. Muszę kiedyś wypróbować takie czarne mydło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anulka, ale cudeńko dostałaś od Żan ♥ Mydło ma śliczne opakowanie. Mydło to istny cud! Muszę je mieć :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi się bardzo podoba jak to mydło jest zapakowane, tak elegancko :D
    Dałam je też mojemu W. I używam u niego. Świetnie się pieni i jest takie inne w dotyku. U niego jeszcze nie zaczęło rozmiekac a używa całą kostkę. Ale oczyszcza świetnie.
    Cieszę się że udało mi się dorwać kaszanke której nie miałaś :D a fakt, że ją polubiłaś cieszy mnie jsszcze bardziej :))
    :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *: *:
      Cała kostka pewnie dłużej nabiera wodę. Ale to nie ma znaczenia :)))))) jest cudne!

      Usuń
  6. Czarne mydła to ja lubię coraz bardziej. Ja ogólnie mydła to trzymam z daleka od wody, tylko na czas kąpieli zabieram nad wannę. Jednak te czarne bardziej rozmiękają. Ja polecam mydelniczkę drewnianą z rowkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydelniczke mam dobrą, ale na zmianę konsystencji mydła nie pomoże :)
      Ja trzymam zawsze mydła pod prysznicem, na pewno bym zapominała o ich zabraniu przed kąpielą, więc to się u mnie nie sprawdza.

      Usuń
  7. Kaszanka mnie rozbawiła :D :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Afrykańskiego jeszcze nie miałam, ale po Twojej recenzji na pewno skuszę się, jak tylko gdzieś zobaczę! Tylko to mazanie trochę mnie przeraża...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuje się mazaniem, po prostu używaj małe kawałki, wtedy to nie jest uciążliwe.

      Usuń
  9. Ach i ja je uwielbiam :) Miałam inne marki, ale zawsze świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak myślisz, może zastąpić aleppo w pielęgnacji twarzy?

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale fajnie wygląda :) Nigdy jeszcze nie miałam czarnego mydła. Chyba się muszę w końcu skusić. Mój M. chyba mnie wyklnie, jak wcisnę takie ustrojstwo w mydelniczkę :D

    OdpowiedzUsuń