Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

niedziela, 23 lutego 2014

W occie siła!

Kiedyś, dość dawno temu, stosowałam tonik z octu jabłkowego. Zapomniałam o nim na długo. Wraz z powrotem pamięci do mojej łazienki powrócił też tonik.
Do jego wykonania nie trzeba wiele – wystarczy ocet jabłkowy i woda. Tą mało skomplikowaną recepturę można udoskonalać, ale ja nie widzę takiej potrzeby.

Ocet jabłkowy polecam rzecz jasna ekologiczny :), kupiłam półlitrowy, z kontrolowanych upraw, za 8,90 zł. Nie jest to cena powalająca, ocet starczy na długo a przy okazji do nóżek w galarecie jak znalazł :).
Jest trochę mętny, na dnie pojawia się delikatny osad.

 


Ocet jabłkowy mieszam z wodą w proporcji 1:2. Stosuję wodę przegotowaną, czytałam, że może to być również woda prosto z kranu lub mineralna. Tak przygotowany tonik nie piecze mnie, nie podrażnia, nie szczypie, nie powoduje zaczerwienienia. Za to w tempie błyskawicznym wygładza, zmniejsza widoczność porów i rozjaśnia. Sprawia, że staje się znacznie przyjemniejsza w dotyku, bardziej nawilżona i zwarta. Problemy z cerą znikają ekspresowo! Efekty działania toniku widoczne są już po paru użyciach, a po tygodniu są naprawdę zaskakujące :).

Nie znalazłam potwierdzonych informacji co do przydatności tak sporządzonego toniku, a na occie jest jedynie zalecenie przechowywania go po otwarciu w temperaturze +4 stopni. Przygotowuję sobie zatem nieduże porcje, na ok. tydzień. Tym sposobem gotowy do użycia produkt trzymam w łazience bez konieczności robienia wycieczek do lodówki i bez strachu o jego zepsucie się. Przecieram twarz dwa razy dziennie, rano i wieczorem.


Jeśli boicie się podrażnienia, zróbcie pierwsze podejście z mniejszym stężeniem octu – wymieszajcie go z wodą w proporcji 1:4, 1:6. Przyznam szczerze, że według mnie będzie to zbytnia ostrożność :). Sam ocet jabłkowy ma zaledwie 6% kwasu octowego, więc nawet proporcja pół na pół posiada bardzo małe jego stężenie. Ale jeśli jest to Wasz pierwszy raz z octem jabłkowym, macie delikatną, wrażliwą cerę i boicie się reakcji swojej skóry nic nie stoi na przeszkodzie aby silniej go rozcieńczyć.
Ocet jabłkowy dobrze sprawdza się także na innych partiach ciała - szyja, dekolt, ramiona z pewnością się nie pogniewają :).

Tonik oprócz tych wszystkich zalet ma, według mojego męża, jedną poważną wadę. Zapach. Mi nie przeszkadza, ale on nienawidzi wszystkiego co związane jest z octem – od smaku, poprzez zapach aż do samego jego widoku. Gdyby nie to, że woń toniku octowego szybko wietrzeje, a po nałożeniu kremu przestaje być całkowicie wyczuwalny, kuracja octowa byłaby najlepszym środkiem antykoncepcyjnym :), bo mąż z pewnością omijałby mnie bardzo szerokim łukiem!
Zapach toniku jest octowy, no bo jaki miałby być, ale trafił mi się fajny ocet, który pachnie naprawdę delikatnie. Kiedyś używałam octu jabłkowego develeya i jakiegoś niemieckiego bio - czuć je było zdecydowanie mocniej i bardziej ostro.

Polecam gorąco - sprawa groszowa a efekty świetne.

8 komentarzy:

  1. Właśnie przymierzałam się do toniku octowego, spadłaś mi z nieba z tym postem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znam, stosuję i bardzo sobie chwalę. Łączę się w bólu w temacie męskiej nietolerancji na zapach octu. Zawsze po zastosowaniu słyszę, jak to śmierdzi i jak się miśkowi nie podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakie to męskie towarzystwo delikatne, kurcze no :)

      Usuń
  3. I jak tu znaleźć czas i powierzchnię na stosowanie takiego cuda?;) Pomimo 3 otwartych toników chyba się skuszę:)
    A czy przechowywanie w lodówce toniku jest konieczne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz robić sobie małe porcje, tak jak pisałam w poście, to możesz spokojnie trzymać w łazience pod ręką.

      Usuń
  4. Lubię smak octu jabłkowego, ale na twarz go nie kładłam :D

    OdpowiedzUsuń