Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

piątek, 15 lutego 2019

Maseczki w płachcie Andalou Naturals

No dobra! Podpadłam recenzjami masek Chic Chiq i Whamisa :D. Dla tych nielicznych, którzy wciąż są ze mną :D dzisiaj recenzja maseczek w płachcie mojej ukochanej marki Andalou Naturals, którą głupie cło odwetowe na kosmetyki z USA zrobiło droższą!

Chętnych wypróbowania cudeniek tworzonych przez Andalou Naturals odsyłam do sklepu iwos.pl, który ma w swojej ofercie część ich kosmetyków (pełna oferta min. na iHerb).


Od producenta:
Rozświetlająca maseczka w płachcie z witaminą C - Andalou Naturals
Maseczka w płachcie z dodatkiem witaminy C, o działaniu rozświetlającym, rozjaśniającym i ożywiającym cerę. Opakowanie zawiera 1 sztukę maseczki, cena 23 zł.
Komórki macierzyste z jabłka, winogron oraz z róży alpejskiej wzmacniają odporność cery, stymulują jej odbudowę i syntezę kolagenu. Mają zdolność do wielokrotnego namnażania się, dzięki czemu skóra staje się wzmocniona, bardziej odporna na uszkodzenia i czynniki mechaniczne.
Maska zawiera złuszczający wyciąg z tamaryndowca, który złuszcza obumarłe komórki naskórka poprzez chemiczną eksfoliację zawartymi kwasami AHA. Wyrównuje koloryt, rozjaśnia, usuwa przebarwienia i blizny. Wraz z kurkumą odblokowuje i oczyszcza pory, wygładza skórę i stanowi skuteczną ochronę przeciwzmarszczkową. Usprawnia naturalne procesy regeneracyjne skóry i reguluje pracę gruczołów łojowych.
Rozjaśniająca witaminę C nie tylko poprawia koloryt cery, ale wzmacnia naczynia krwionośne, stymuluje krążenie krwi w skórze, dzięki czemu działa ożywczo i rozświetlająco. Eliminuje problem zszarzałej cery.

Sposób użycia:
Nałóż maseczkę w płachcie na czystą skórę twarzy, pozostaw na 10 do 20 minut. Po tym czasie nie ma potrzeby spłukiwania maseczki. Wmasuj jej pozostałości w skórę szyi i dekoltu.

Skład: Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Purified Water (Aqua), Sodium Hyaluronate, Sodium Laurylglucosides Hydroxypropylsulfonate, Vegetable Glycerin, Fruit Stem Cells (Malus Domestica, Solar Vitis) and BioActive Berry Complex*, Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil*, Magnesium Ascorbyl Phosphate (Vitamin C), Tamarindus Indica (Tamarind) Seed Extract*, Curcuma Longa (Turmeric) Root Extract*, Biosaccaride Gum-1, Bisabolol, Amorphophallus Konjac Root Powder, Allantoin, Tocopherol, Aspalathus Linearis (Rooibos) Extract*†, Hibiscus Sabdariffa Flower Extract*†, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract*†, Phenethyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Citrus Tangerina (Tangerine) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil* 
*Certified Organic Ingredients 
Skład: Aloe barbadensis juice*, rosa damascena (rose) distillate*, sodium hyaluronate, vegetable glycerin, phytocelltec alp rose, fruit stem cells (malus domestsica, solar vitis) and bioactive 8 berry complex*, rosa canina (rosehip) and punica granatum (pomegranate) oils*,soothing complex: magnolia officinalis bark, phoenix dactylifera (date) leaf cell and boswellia serrata (boswellin) extracts], biosaccaride gum, bisabolol, amorphophallus konjac root powder, allantoin, tocopherol (vitamin E), aspalathus linearis (rooibos), hibiscus sabdariffa and camellia sinensis (white tea) extracts*†, phenethyl alcohol, ethylhexylglycerin, citrus tangerina (tangerine) and pelargonium graveolens (rose geranium) oils*, rosa centifolia (rose) oil.
*Certified Organic Ingredients 
†Fair Trade Ingredients


Andalou naturals to jedna z moich najulubieńszych, naturalnych marek kosmetycznych. Bardzo, bardzo lubię ich produkty.
Podczas przedświątecznych zakupów na iherb nabyłam kilka ich masek w płachcie. Część była na prezenty, ale sobie zostawiłam dwie – wersję pomarańczową (rozświetlającą) i różaną (łagodzącą).
Maski w płachcie andalou to pierwsze gotowe maski w płachcie, które mają idealnie wycięte otwory i idealną wielkość! Nie ma problemu z gołym od połowy czołem. Nie ma kłopotu z niezakrytym nosem. Nie muszę powiększać otworów na oczy ani na usta i jednocześnie nie są one tak wielkie, by był nadmiar odsłoniętej skóry. Normalnie płachta jak na miarę szyta!
Maska jest dobrze nasączona, w czasie jej nakładania lekko kapie. Dobrze przylega do twarzy, nie migruje, nie przeszkadza.

Wersja rozjaśniająca
Użyłam maseczkę po dość mocnym peelingu, więc początkowo lekko mnie podszczypywała (peeling + witamina C… to musiało się tak skończyć :D). Pieczenie nie było silne i nie skutkowało ani podrażnieniem, ani nawet zaczerwieniem. Moja cera wchłonęła esencję w czasie ok. 20 minut. Po zdjęciu maski skóra nie kleiła się, nie musiałam jej przemywać nawet tonikiem. Była gładka, lekko rozjaśniona, bardziej promienna, pory zniknęły. Bardzo fajny efekt. Maska użyta rano zrobiła mi ładną cerę do końca dnia. Następnego dnia jej działanie było odczuwalne, ale już znacznie mniej.

Wersja różana
Tym razem darowałam sobie peeling mechaniczny tuż przed maską :D.
Delikatny, różany zapach towarzyszył mi przez cały czas, kiedy miałam płachtę na twarzy. Esencja ładnie się wchłonęła, nie zostawiła cery klejącej i nie miałam potrzeby jej zmywania (tak jak to było w przypadku 2 masek whamisy). Płachta faktycznie nieźle nawilżyła - skóra była napita i czułam to wyraźnie. Użyłam jej w dniu, w którym spędziłam 40 min na wietrze i zimnie w oczekiwaniu na spóźniający się autobus miejski - odczuwalna była ulga i efekt łagodzący. Cera była miękka i gładka.  Podobnie jak w przypadku wersji rozświetlającej, efekty następnego dnia były dużo słabsze, a po wieczornym myciu twarzy w zasadzie jej działanie zniknęło.

Fajne maski, naprawdę dadzą się lubić. Chciałabym, aby efekty utrzymywały się nieco dłużej, ale i tak z przyjemnością do nich wrócę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz