Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

piątek, 18 stycznia 2019

Rozgrzewający olejek do masażu z arniką od Weledy

Dzisiaj parę słów o kolejnym produkcie marki Weleda, jaki u mnie gości. Jest to olejek do masażu z arniką, o właściwościach rozgrzewających i łagodzących bóle mięśniowe.
Olejek towarzyszy mi od paru miesięcy. Z uwagi na opisywane przez producenta działanie rozgrzewające idealnie sprawdza się w chłodniejsze dni.


Od producenta:
Olejek do masażu z arniką stanowi esencję roślinnych składników o skutecznym działaniu. Czysty olejek roślinny ze słonecznika oraz oliwa z oliwek połączone zostały z ekstraktami z kwiatów arniki oraz liści brzozy, aby wygładzać skórę i poprawiać jej elastyczność oraz jędrność. Przygotuj swoje ciało do sportowego wysiłku, wykonując przedtem masaż, który pobudzi krążenie krwi. Olejek pomoże także wystudzić ciało po intensywnej aktywności, dzięki stymulującym aromatom olejku lawendowego i rozmarynowego. Walory tego naturalnego produktu docenią wszyscy: sportowiec, robotnik pracujący na dworze i każda aktywna osoba, która dba o swoje ciało.

Działanie:
Rozgrzewający, wzmacniający i orzeźwiający. Ujędrnia skórę, zwiększa jej elastyczność i wspomaga odnowę komórkową. Badania dermatologiczne potwierdziły, że nie podrażnia skóry. Posiada certyfikat stwierdzający jego naturalność, nie zawiera sztucznych konserwantów, dodatków zapachowych, barwników ani surowców pochodzących z olejów mineralnych.

Jak używać:
Masuj mięśnie przed treningiem i po nim, lub po wyczerpującej aktywności. Nabierz kilka kropli olejku i delikatnie masuj nim ciało po kąpieli lub umyciu pod prysznicem. Nie nakładaj na skaleczoną skórę.

Skład: Helianthus Annuus Seed Oil,  Olea Europaea Fruit Oil,  Fragrance*, Arnica Montana Flower Extract, Betula Alba Leaf Extract,  Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Coumarin*
* from natural essential oils

Pojemność 100 ml, cena 60-70 zł, dostępność: apteki, sklepy internetowe
FB Weleda, instagram Weleda



Szklana butelka o pojemności 100ml z bardzo wygodnym dozownikiem. Dość mocny, ziołowy zapach, który mi osobiście się podoba.
Konsystencja jak na mieszankę olejów przystało. W moim odczuciu jest to mieszanka z tych cięższych, jednak nie robiących trudności w rozsmarowywaniu.
Stosowany samodzielnie wchłania się dłuższą chwilę i pozostawia na skórze typową dla olejów powłoczkę. Dlatego też najbardziej lubiłam rozcieńczać go żelem aloesowym - poprawiało to jego wchłanialność i w znacznym stopniu niwelowało tłustawą warstwę.

Olejek stosowałam głównie miejscowo, najczęściej na łydki, w przypadku których łapią mnie skurcze i często są obolałe. Nakładałam też na kark i barki, czasem na korzonki.
Olejek fajnie, delikatnie lecz odczuwalnie, rozgrzewa. Jakbym kładła na skórę ciepły kompres :). Mięśnie stają się luźniejsze, czuję wyraźną ulgę. Było to zbawienne głównie w przypadku łydek po niedawnym skurczu.
Nie zauważyłam, aby stosowanie olejku miało wpływ na częstotliwość skurczów. Ale dobrze łagodzi ich efekty.



Olejek arnikowy nie był dla mnie typowym produktem do pielęgnacji ciała. Owszem, ma silne działanie odżywcze i bardzo dobrze wpływa na stan skóry (poprawia jej elastyczność, wygładza, zmiękcza). Głównie jednak uważam go za produkt do celów specjalnych, o właściwościach łagodzących napięcia mięśni i przynoszący ulgę w przypadku ich bólu.
Jest tak wydajny, że podzieliłam się nim :) sama nie dałabym rady zużyć całej butelki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz