Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

środa, 3 lutego 2016

Moje włosy kochają rhassoul!

Glinka Rhassoul jest zmydlającą się glinką do mycia ciała i włosów pochodzącą z gór Atlasu w Maroku. W odróżnieniu od tradycyjnych detergentów, rhassoul myje delikatnie, jak bibułka absorbuje zanieczyszczenia i nadmiar sebum. Glinka ta eliminuje nieczystości i martwe komórki skóry, poprawia elastyczność, jędrność i strukturę skóry, redukuje jej suchość i łuszczenie się.
Glinka rhassoul towarzyszy mi od wielu lat w pielęgnacji całego ciała. Bardzo ją lubię i cenię. 

Dzięki ogromnemu zapasowi glinki rhassoul, jakim obdarowała mnie Malkontentka (*:), od długiego czasu używam jej namiętnie do pielęgnacji włosów. 


Rhassoul po prostu dodaję do szamponów. Działa w tym zakresie prawdziwe cuda! 
- zwiększa siłę oczyszczającą szamponów
- pięknie odbija włosy u nasady
- poprawia kondycję włosów i odżywia je
- delikatnie i lekko peelinguje skórę głowy, która przy regularnym jej stosowaniu w szamponie w zasadzie nie domaga się odrębnego peelingu
- wzmacnia włosy i polepsza ich połysk
- zmniejsza skłonności włosów do elektryzowania się
- zwiększa objętość włosów (!) i sprawia, że wydają się grubsze i dużo mocniejsze.

Aby skombinować sobie takie cudo myjące jakiego ja używam naprawdę nie trzeba dużo wysiłku. Ja robię to tak:
- do połowy 200ml butelki wlewam szampon (mniej więcej 100ml)
- w 100 ml wody/hydrolatu rozrabiam stołową łyżkę rhassoulowych płatków
- jak już z glinki i wody/hydrolatu zrobi się ładne błotko przelewam je do butelki z szamponem i dokładnie mieszam
- czasami dodaję dodatkowo różne ekstrakty, np. z pokrzywy, czarnej rzepy a ostatnio z jabłka

Przed każdym użyciem należy nasz specyfik dokładnie wymieszać, bo oczywiście glinka osiada na dnie. Ale jest to znikomy wysiłek w porównaniu do osiąganych efektów. Lubię zostawić spienioną miksturkę na parę minutek na włosach, dając czas na działanie glince. Czasami dodaję też rozrobioną glinkę do masek włosowych. Moje włosy kochają rhassoul! I każdy włos z osobna oraz wszystkie ich tysiące razem są wdzięczne Kasi za zapas ukochanej glinki!


Miewałam glinkę rhassoul w różnych wydaniach (mniej i bardziej zmieloną, w formie pudru), jednak ta w płytkach jest moim zdaniem najfajniejsza, bo ma najgrubszą strukturę i od razu mamy dzięki temu łagodny, acz skuteczny peeling.
Oczywiście raz na jakiś czas stosuję rhassoul także w formie maseczki na twarz, ale w wydaniu włosowym dużo bardziej mnie zauroczyła. Wcześniej używałam jej w ten sposób, ale bardzo sporadycznie. Żałuję.

34 komentarze:

  1. Ale się raduję, że Ci pasuje:))). Wiedziałam, że wymyślisz z tej substancji coś sensownego :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *:
      Bardzo lubię ghassoul, od wielu lat :) jest dobra do wszystkiego, ale do włosów najlepsza :D

      Usuń
  2. U mnie się kompletnie nie sprawdziła w żadnej roli i poszła do kosza ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale mnie zachęciłaś :) Właśnie siedzę z olejem na włosach, więc do zmywania domieszam sobie glinki do szamponu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      Próbuj, próbuj, może Tobie tez się spodoba :)))

      Usuń
  4. Używałam kiedyś zwykłych glinek do szamponu, ale włosy były po tym takie tępe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedna glinka odpowiada konkretnym włosom mniej, inna bardziej. Trzeba też dobrać odpowiednią ilość, każde włosy lubią co innego. A może Twoje po prostu w ogóle nie lubia glinek :)

      Usuń
  5. Pomysł fajny :). Miałam okazję ją poznać, ale w wydaniu maseczkowym. Włosowe zastosowanie bardzo mi się spodobało i gdy trafi w moje ręce sprawdzę Twój pomysł, u siebie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł z tym myjadłem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moja skóra głowy bardzo dobrze reaguje na peeling z dodatkiem glinki, muszę zatem koniecznie wypróbować taki szampon!

    OdpowiedzUsuń
  8. O to coś dla mnie. Jeszcze nigdy nie miałam tej glinki w płytkach:) Próbowałam stosować na włosy moją ulubioną glinkę amazońską ale nie spisywała się dobrze. Muszę spróbować z tą:)

    OdpowiedzUsuń
  9. moje włosy za to się z glinkami nie lubią, a tej to wybitnie nienawidzą ;(

    OdpowiedzUsuń
  10. Moje włosy też lubią glinkę rhassoul. Dawniej robiłam z niej maski na włosy i moje włosy świetnie po nich wyglądały. Potem jakoś to zaniedbałam. Trzeba będzie wrócić do tego zwyczaju ale najpierw wypróbuję glinkę z szamponem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Moje włosy nie znają żadnej glinki. Ciekawe czy wrażliwy skalp lubi takie cuda? Jak Aniu myślisz? Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że skoro wrażliwe cery lubią niektóre glinki to i wrażliwy skalpik mógłby polubić :) jak chcesz to spróbuj z glinką białą, ona jest najdelikatniejsza.

      Usuń
  12. właśnie testuję glinki na różne sposoby! niebawem wyląduje też we włosach:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moje włosy aż tak rhassoul nie lubią... Za to ciało owszem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Mnie jakos zawsze szampony z glinkami fascynowaly.

      Usuń
    2. Mnie też i lubię ten dodatek. Ale jak na razie biała się najlepiej u mnie spisuje :D
      Bo moje włosy lubią glinki, rhassoul też, ale nie aż tak jak Twoje :D

      Usuń
    3. Bo kazde włosy mają prawo do swojego zdania :)

      Usuń
  14. Anula, świetny prosty sposób na ulepszenie szamponu :) Uwielbiam glinki, ale w takiej formie jeszcze nie używałam, muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Sprobuj i daj znac co o tym myslisz Ty o Twoje wlosy :D

      Usuń
  15. Lubię ten marokanski wynalazek. Do włosów glinki używam sporadycznie. Musiałoby mnie najść na taka pielęgnację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu zrobiłam sobie całą butelkę i używam :D strasznie mi pasuje!

      Usuń