Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

piątek, 26 września 2014

Rozgrzewający Pat

Nie pałam miłością do kosmetyków pat&rub. Nie twierdzę absolutnie, że są złe. Po prostu nie są dla mnie. Wszechobecne trójglicerydy wykluczają stosowanie przeze mnie większości produktów do twarzy, szampony obciążają moje włosy, peelingi są zbyt tłuste. Ale nawet ja znalazłam wśród nich swoje perełki, jak chociażby regenerująca maska do włosów, hipoalergiczny balsam do ciała czy spray do włosów.

Ponieważ moja Córka ma zimowy problem z marznącymi stópkami i dłońmi postanowiłam kupić jej masło do ciała i krem do rąk z serii rozgrzewającej. Na cuda nie liczyłam :), ale wizja chociaż małej ulgi była wystarczającą zachętą.
Recenzja nieco przeterminowana, bo zestaw nabyłam na początku roku, gdy temperatura była poniżej zera.



Masło jest gęste, ale miękkie. Łatwo się rozsmarowuje i nienajgorzej wchłania. Pozostawia na skórze warstwę ochronną, która pomimo, iż jest trochę tłustawa, to nie klei się i nie odpycha od stosowania kosmetyku. Ale też jakoś wyjątkowo mnie nie zachęca :). Skóra nie świeci się lecz jest matowa, do tego przyjemna w dotyku, gładka i sprężysta. Odżywia i nawilża dobrze i dogłębnie. Nie mam nic do zarzucenia wydajności.
Zapach cynamonu i goździków bardzo mi odpowiada, szczególnie zimową porą zachwyca. Traci na sile z upływem czasu. Działanie rozgrzewające okazało się niespełnioną obietnicą - leciutkie mrowienie skóry nie jest według mnie rozgrzewaniem. Jest to bardziej delikatne pieczenie, całkiem przyjemne, ale zanikające jakiś czas od otwarcia kosmetyku. Podejrzewam, że to zasługa dodanych do niego przypraw. Pomimo tego Córka jest zadowolona z masła a ja uważam je za dobry produkt.


Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Butyrospermum Parkii , Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter, Orbignya Oleifera Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Squalane, Olive (Olea Europaea) Oil, Hydrogenated Olive Oil, Myristyl Myristate, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Phytate, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Cymbopogon Citratus Herb Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Parfum, Cinnamonum Ceylanicum Bark Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Eugenia Caryophyllata Bud Oil, Eugenol, Isoeugenol, Limonene, Linalool, Cinnamal, Citral, Geraniol, Benzyl Benzoate


W kremie do rąk najbardziej podoba mi się chyba opakowanie :). Strasznie wygodna pompka, ładnie wyglądające buteleczka.
Sam krem nie do końca mnie przekonał, ale to akurat udaje się niewielu kremom. Nie potrafię dobrać odpowiedniej ilości. Jest mała granica pomiędzy ilością, która jest w stanie się u mnie wchłonąć całkowicie a ilością, która pozostawia tłustawą powłoczkę na skórze (nienawidzę tego w przypadku kremów do rąk najbardziej!). Właściwości pielęgnacyjne oceniam wysoko. Krem wygładza skórę, staje się bardziej aksamitna i sprężysta. Niestety zimą mam dużą tendencję do pękania skóry pomiędzy kostkami i piekące właściwości kremu są czasami przykrym doświadczeniem.
O zapachu i działaniu rozgrzewającym nie napiszę nic nowego poza tym co napisałam odnośnie masła.
Córka jest zadowolona z kremu do rąk, aczkolwiek masło do ciała podoba jej się bardziej.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Olea Europaea (Olive) Fruit Oil, Hydrogenated Olive Oil, Citrus Limon (Lemon) Fruit Extract, Glycerin, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Stearic Acid, Cetearyl Glucoside, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Sodium Hyaluronate, Sodium Phytate, Tocopherol, Beta-Sitosterol, Squalene, D-Panthenol, Allantoin, Cymbopogon Citratus Herb Oil, Citrus Aurantium Dulcis Oil, Parfum, Cinnamonum Ceylanicum Bark Oil, Salvia Officinalis (Sage) Oil, Eugenia Caryophyllata Bud Oil, Eugenol, Isoeugenol, Limonene, Linalool, Cinnamal, Citral, Geraniol, Benzyl Benzoate.



Czytajcie proszę powyższe recenzję poprzez pryzmat mojej ogromnej niechęci do tłustej warstwy na skórze. Mam na tym punkcie lekkiego bzika.
Nadchodzą chłodniejsze dni. Moim zdaniem nie są to produkty wymarzone na zimę. Ale choć nie potrafią zachwycić, to jednak mogą się podobać nawet takim dziwakom jak ja :).

35 komentarzy:

  1. Tłusta warstwa po balsamie - nigdy!;) Też tego mocno nie lubię... dlatego też najczęściej balsam do ciała sobie daruję w pielęgnacji;)
    A jakoś ogólnie kosmetyki Pat&Rub kompletnie mnie nie pociągają.
    Upolowałam jedynie maskę do włosów tę czerwoną, ale ona serca ani włosów nie podbiła;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja pałam jakoś niechęcią do produktów tej marki. W sumie sama do końca nie wiem czemu bo nic od nich nie miałam żeby było śmieszniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może przez to ciągłe boom i wszędobylskość;)

      Usuń
    2. No teraz to mnie rozbroiłaś Żan :))))
      Spróbuj coś od nich coby mieć dowód na swoja niechęć :D

      Usuń
    3. ech... pomyślę ;) ale mi na prawdę szkoda kasy na produkty od nich ;) nie ciągnie mnie do tej marki, wolę spróbować coś innego zawsze

      Usuń
    4. Myślę, że dobrze kombinujesz :)

      Usuń
    5. Też tak mam - za tę cenę mogę mieć więcej z innych firm ;) i średnio przepadam za K.R.;)

      Usuń
    6. haha zastanawiam się, jak znoszę ten konflikt moralny redniczko - średniej sympatii do K.R.;)

      Usuń
  3. Ja mam chęć na otulające masełko od p&r ; ) I mi przy balsamach nie przeszkadza tłusty film ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam taki kłopot, że mi tłusty film przeszkadza zawsze....

      Usuń
  4. tej serii nawet nie miałam przyjemności wąchać, ale taki bukiet to idealny w grudniu:)
    jednak masełko z serii otulającej mnie porwało... za to dla odmiany maska regeneracyjna, którą nie tylko Ty lubisz, zrobiła mi na głowie kuku - i bardzo źle wspominam... do twarzy miałam bbb i też mnie nie zachwycił - określiłabym ogólnie jako chimeryczny kosmetyk, a przy tej cenie milej byłoby bez fochów;)

    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to właśnie jest - wszystkim się podoba, ale zawsze jakaś maruda się znajdzie i narzeka :D
      Żartuję oczywiście *:
      Ja lubiłam bardzo maskę regeneracyjną, ale coś tam w którymś momencie przy niej mieszali, coś z zapachem zaczęło być nie tak i przestałam kupować.
      Ogólnie nie czuję motylków w brzuchu na dźwięk nazwy firmy pat&rub...

      Usuń
    2. hahaha też Cię kofam:)
      Anula, ja naprawdę bardzo chciałam też ją polubić... hah wręcz byłam przekonana na milion procent, ale pod koniec zmuszałam się do używania normalnie:P
      no tak to już jest... choć mimo kilku zawodów ie wiem czemu lubię markę... przede wszystkim jest z nimi kontakt - ja to bardzo lubię, te promocje.. np. z phenome mam gorzej, coś tam lubię, ale z nimi prawie wcale nie mam kontaktu, no chyba, że zadzwonisz...
      największe motylki czuję chyba, jak wchodzę do organique, byłam też zachwycona jak caudalie znalazłam w aptece... na mnie bardziej działa, jak to widzę.. o w dm też zwariowałam...:D

      :*

      Usuń
    3. Ja się najbardziej jaram mydłami stacjonarnie :D
      To, co zamknięte w butelce czy słoiku to jakoś mniej mnie kręci, bo nie towarzyszą temu doznania zapachowe.

      Usuń
    4. więc wrócę do nieszczęsnego organique, nie idź:P, tam mają porozkładane kolorowe i pachnące mydełka:), odpowiednie oświetlenie i nastrój:D
      raz dostałam w gratisie mydełko - hmm rewelacja:D

      Usuń
    5. Nie pójdę! :D
      Niestety idę dziś do stacjonarnego sklepu bioorganica... boje się.

      Usuń
  5. Oba przyjemniaczki bym wypróbowała. Nawet lubię tłusty film na swoim ciele po kąpieli wieczorem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrób sobie prezent na zimę :), bo pachnie bardzo klimatycznie.

      Usuń
  6. Nie znam jeszcze tej serii, P&R dopiero poznaję, ale podobają mi się ich kosmetyki, a już w ogóle zachwyca mnie polityka cenowa firmy, częste promocje, to że promocje można łączyć itp. ;) Zapowiadam się na fankę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stała klientelę bardzo dobrze traktują pod względem cenowym. Mam nadzieję, że będą Ci pasowały :)
      Gdybym wiedziała, to bym Ci podrzuciła jakieś ich próbki...

      Usuń
    2. nie cza :D dziękuję ;*

      Usuń
  7. Zapach cynamonu w kosmetykch jakoś mi nie podchodzi ale chętnie by coś od nich wypróbowała, chodzi za mną to juz od jakiegoś czasu, tylko najpierw muszę wykończyć zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Masełko wygląda ciekawie, chociaż cena nie zachęca. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają duże promocje, dodatkowo rabaty łączą się, więc warto być czujnym.

      Usuń
  9. ja tez jakoś nie pałam miłością do kosmetyków P&R. Ale na taki zestaw bym się skusiła gdyby faktycznie miał działanie rozgrzewające. Ale skoro w tej kwestii wypada słabiutko, to nie zdecyduję się

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje wrażenia są takie, być może ktoś czuje rozgrzewanie zamiast lekkiego pieczenia... ?

      Usuń
  10. jakoś nigdy nie miałam okazji testować produktów tej marki;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cynamon uwielbiam, gorzej z goździkami więc ciekawe czy by mi zapach się spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też mam bzika na punkcie tłustej warstwy, którą pozostawiają kosmetyki. Nie miałam nic od Pat&Rub ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, że są tacy, co podzielają to szaleństwo :D od razu mi lepiej :)))

      Usuń