Ciciałabym, chciała, czyli ...

Zakładki bloga

sobota, 8 lutego 2014

Deo w kremie? Czemu nie :)

Jak pisałam TU, w sklepie maurelii nabyłam dezodoranty w kremie.


Używam wersji cytrusowej. Miętową zagarnął mąż.
Jak na mój gust deo cytrusowe mogłoby bardziej zdecydowane pachnieć. Ale nie jest źle, niektórym wręcz może odpowiadać delikatny zapach.
Deo chroni bardzo skutecznie, ani razu nie zdarzyło mi się czuć nieświeżo lub niefajnie pachnieć po całym dniu. Potwierdzają to również moje koleżanki, którym dałam próbki. Wszystkie zgodnie przytakują jego wysokiej skuteczności, niektóre jednak skarżą się na lekkie wysuszanie skóry pod pachami. Ja jestem w tej grupie, która nie zauważyła wysuszania, czyli jest to indywidualna kwestia.
Wersja miętowa, oprócz ciekawszego według mnie zapachu, jest taka sama w działaniu, używaniu i poziomie ochrony przed niechcianymi zapachami. Mój osobisty facet jest z niej zadowolony i także potwierdza, że dezodorant spełnia swoje zadania na wysokim poziomie.
Formuła kosmetyku ciekawa. Aplikacja wymaga zaangażowania i umycia łapek :), ale to naprawdę bardzo sympatyczna postać dezodorantu i fajnie się go stosuje. Jest lekko gumowaty, troszkę się ciągnie przy nakładaniu, ale łatwo się wsmarowuje i stosunkowo szybko wysycha na skórze stając się całkowicie transparentnym. Po związaniu ze skórą nie maże się ani nie klei. Kosmetyk jest delikatny, nie spowodował podrażnienia ani dyskomfortu nawet nakładany bezpośrednio po goleniu.
Nie zauważyłam śladów na ubraniach powstałych w trakcie ich zakładaniu, aczkolwiek muszę przyznać, że ubieram się bardzo ostrożnie :). Wciąż się martwię, że deo będzie zostawiać tłuste ślady na ubraniach i wciąż nie mam na to żadnego potwierdzenia :). To chyba jakieś moje wypaczenie spowodowane jego dość tłustą konsystencją - jak coś jest tłuste to zostawia tłuste plamy... muszę się oderwać od stereotypów myśleniowych!



Jest to jeden z najlepszych naturalnych dezodorantów jakie miałam. Ścisła czołówka! Pierwsza trójka!
Czy polecam? Jak najbardziej :).
Cena sympatyczna dla portfela biorąc pod uwagę skuteczność i dużą wydajność (32 zł za 50ml). 
Nie wiem jak w okresie letnim miałaby się moja obsesja plamowa :). Jeśli będę go używała latem to na pewno dam Wam znać co się w tej kwestii okazało.

6 komentarzy:

  1. Czekałam na tę recenzję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))))
      Przyznam, że wciąż jestem pod wrażeniem formy deo i działania :)
      Jakby co to bierz miętowy - bardzo ładnie pachnie, słodką miętą.

      Usuń
  2. Ooo, ciekawy produkt! Pierwszy raz słyszę o takowym, jak wykończę to co mam to skosztuję miętowego. Myślę, że w lecie nie trzeba będzie po nim dłoni myć - akurat moje są w upały zawsze mokre.
    Wracam do czytania ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mnie ten deo kusi od jakiegoś czasu, ale na razie kończę herbacianego Dr.Organica, który niestety zupełnie przestał działać :( Rozwiej tylko moje wątpliwości: jak wypada Savonile w porównaniu do szałwiowej Hauschki?
    solangees

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie rozwieje Twoich wątpliwości, bo hauschkę miałam różaną :) a to jednak różnica.
      Zauważyłam, że po savonille mam mniej wilgoci, jakby jej część była pochłaniana. Przy hauschce nie zaobserwowałam takiego działania. Co do skuteczności - skuteczne są oba ponadprzeciętnie, ale hauschkę stosowałam latem a savonille teraz, więc nie mogę ich do siebie porównać.

      Usuń